Do 69 wzrósł bilans ofiar śmiertelnych wypadku kolejowego w Hiszpanii - podał w czwartek dziennik "El Mundo". Wciąż realizowane są poszukiwania osób uważanych za zaginione. Pociągami, które uczestniczyły w katastrofie, podróżowało łącznie ponad 500 pasażerów.
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Wzrósł bilans ofiar

Do katastrofy kolejowej doszło w środę rano na trasie łączącej Madryt z Andaluzją w prowincji Toledo we wspólnocie Kastylii-La Manchy. Oba pociągi jechały z hiszpańskiej stolicy do Sewilli. Na ich pokładach znajdowało się łącznie ponad 500 pasażerów, w tym m.in. obywatele Chin, Japonii i Filipin.
Katastrofa kolejowa w Hiszpanii. Wzrosła liczba ofiar śmiertelnych
Według najnowszych informacji bilans ofiar śmiertelnych wzrósł do 69, a hospitalizowanych jest 50 osób (zaraz po zdarzeniu do szpitali trafiło ponad 180 pasażerów).
W wypadku zginął m.in. Argentyńczyk - pierwszy potwierdzony obcokrajowiec wśród ofiar śmiertelnych. W czwartek, zgodnie z planem, odbędzie się strajk maszynistów pociągów Renfe, którzy domagają się poprawy bezpieczeństwa w ruchu kolejowym.
Jak podaje "El Pais", rzecznik hiszpańskiej Partii Ludowej Borja Semper potwierdził, iż wśród ofiar znalazła się Fatima Banez - była minister spraw zagranicznych z ramienia tego ugrupowania. W wiadomości opublikowanej na X, którą usunął kilka minut później, Semper złożył kondolencje z powodu tej śmierci.
ZOBACZ: Głos z rządu po katastrofie w Hiszpanii. "Chcemy po prostu jeździć szybciej"
Hiszpański minister transportu Oscar Puente poinformował, iż przed katastrofą doszło do awarii systemu zabezpieczającego ruch kolejowy. Około godz. 8:30 błąd komunikacji między trzema komputerami spowodował wyłączenie systemu LZB na odcinku liczącym 63 kilometry.
- Na odcinku 63 km nie było systemu bezpieczeństwa automatycznego sterowania, co doprowadziło do automatycznego zatrzymania wszystkich pociągów znajdujących się na tym odcinku - powiedział Puente.
Zderzenie dwóch pociągów pod Toledo. Minister o przyczynie wypadku
Z przedstawionej przez ministra rekonstrukcji wynika, iż po awarii zarządzanie ruchem zostało przejęte przez centrum kontroli zarządcy infrastruktury Adif na madryckiej stacji Atocha. Około godz. 8:36 pociąg AVE przewoźnika Renfe otrzymał zgodę na wznowienie normalnej jazdy.
Przed nim przez cały czas stał jednak skład firmy Iryo, a czerwony sygnał zabraniał kontynuowania podróży. Puente określił decyzję o zezwoleniu na jazdę jako "niewytłumaczalną". Wskazał, iż była ona sprzeczna z obowiązującymi procedurami.
ZOBACZ: Katastrofa pociągów w Hiszpanii. Jest pierwsza hipoteza w sprawie wypadku
Minister przekazał także, iż z nagrań komunikacji między centrum a maszynistami wynika, iż podczas awarii w jednym przypadku omyłkowo wydano polecenie wznowienia jazdy. Dodał, iż "sam maszynista stwierdził, iż to nie może być normalne".
Po otrzymaniu zgody na wznowienie jazdy skład Renfe pokonał około 25 kilometrów i około godz. 8:53 uderzył w tył stojącego pociągu Iryo. Puente zaznaczył, iż dokładna prędkość w chwili zderzenia nie była jeszcze znana. Ostateczne ustalenie przyczyn i odpowiedzialności pozostawił prowadzącym dochodzenie.
Jak informuje "El Mundo", problemy z systemem, który zawiódł, nie są "niczym nowym", a ostrzeżenia w tej sprawie były otwarcie sygnalizowane przez przedstawicieli branży kolejowej. Na początku października, 23 dni przed katastrofą, prezes włoskiej spółki ostrzegł Senat, iż przerwy w działaniu sygnalizacji LZB na linii Madryt-Andaluzja unieruchamiają pociągi i utrudniają wznowienie ruchu.


1 godzina temu






