Leszek Miętek: Nie możemy czekać na kolejną katastrofę

1 godzina temu

Katastrofa kolejowa w Hiszpanii, w której zginęli pasażerowie i maszyniści, ponownie stawia pytania o stan bezpieczeństwa na europejskich torach. Leszek Miętek, prezydent Związku Zawodowego Maszynistów Kolejowych w Polsce, apeluje o wyciągnięcie wniosków z tragedii i podjęcie konkretnych działań – zanim dojdzie do kolejnej. Wskazuje również na problemy polskiej kolei i podkreśla, iż bezpieczeństwo nie może ustępować miejsca presji na skracanie czasu przejazdu, oszczędnościom czy ambicjom technologicznym.

– Kolejna katastrofa kolejowa w Hiszpanii, do której doszło 28 października, jest tragedią nie tylko dla hiszpańskich kolejarzy i pasażerów. To dramat całego europejskiego środowiska kolejowego. Zginęli ludzie, wśród nich dwóch naszych kolegów maszynistów. Rodziny straciły swoich bliskich. I po raz kolejny musimy postawić pytanie, dlaczego dopiero wielkie tragedie zmuszają odpowiedzialnych za kolej do poważnej rozmowy o bezpieczeństwie.

Rozmawiałem z przewodniczącym hiszpańskiego związku zawodowego maszynistów SEMAF Diego Martinezem. Był wstrząśnięty nie tylko rozmiarami tragedii, ale również tym, iż po poprzedniej katastrofie kolejowej, do której doszło w styczniu, nie zrealizowano wszystkich działań, które miały zapobiegać podobnym zdarzeniom.

Hiszpańscy maszyniści musieli wówczas sięgnąć po strajk, żeby doprowadzić do podpisania porozumienia ze stroną rządową dotyczącego poprawy bezpieczeństwa. Porozumienie zostało zawarte, ale jego realizacja pozostawiała wiele do życzenia. Jeszcze na początku października nasi hiszpańscy koledzy alarmowali, iż uzgodnione rozwiązania nie są wdrażane. Rozmawialiśmy o tym podczas niedawnego kongresu naszej międzynarodowej organizacji maszynistowskiej.

Dzisiaj znów liczymy ofiary.

Nie chcę przesądzać o przyczynach najnowszej katastrofy. Od tego są odpowiednie służby i komisje, które muszą dokładnie zbadać wszystkie okoliczności. Przestrzegam przed pochopnym wskazywaniem winnych, zwłaszcza zanim zostaną ustalone fakty. Ale nie możemy ignorować szerszego problemu, który od lat sygnalizujemy jako środowisko maszynistowskie.

Nowoczesne pociągi, rekordowe prędkości, coraz krótsze czasy przejazdu, rosnąca liczba połączeń – wszystko to może być powodem do dumy. Ale wyłącznie pod warunkiem, iż fundamentem całego systemu pozostaje bezpieczeństwo. o ile zaczynamy podporządkowywać mu inne cele, wcześniej czy później pojawia się ryzyko tragedii.

Z perspektywy kabiny maszynisty widać cały system bezpieczeństwa ruchu kolejowego jak w kalejdoskopie. Widzimy skutki decyzji podejmowanych na wielu poziomach – od stanu infrastruktury, przez organizację ruchu, po procedury i wyposażenie techniczne. Dlatego kiedy maszyniści alarmują o zagrożeniach, nie robią tego dla własnej wygody ani po to, żeby komukolwiek utrudniać życie. Robią to, ponieważ wiedzą, jakie mogą być konsekwencje lekceważenia pozornie drobnych nieprawidłowości.

Bezpieczeństwo nie może opierać się wyłącznie na jednym człowieku – maszyniście albo dyżurnym ruchu. Muszą istnieć odpowiednie systemy zabezpieczeń, skuteczne procedury i mechanizmy kontroli, które zapobiegają ludzkim błędom, a jeżeli do nich dojdzie, nie pozwalają, by kończyły się katastrofą.

Idź do oryginalnego materiału