Katastrofa w polskich sadach. Sadownicy alarmują: „To najgorszy rok od 40 lat”

2 godzin temu
Zdjęcie: przymrozki w sadach


Polscy sadownicy mierzą się z jednym z największych kryzysów w historii branży. Ekstremalne warunki pogodowe sprawiły, iż tegoroczne plony w wielu regionach kraju zostały niemal całkowicie zniszczone. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy województwa łódzkiego, które od lat jest jednym z najważniejszych zagłębi sadowniczych w Polsce.

Katastrofa w polskich sadach. Sadownicy alarmują: „To najgorszy rok od 40 lat”

Polscy sadownicy mierzą się z jednym z największych kryzysów w historii branży. Ekstremalne warunki pogodowe sprawiły, iż tegoroczne plony w wielu regionach kraju zostały niemal całkowicie zniszczone. Szczególnie trudna sytuacja dotyczy województwa łódzkiego, które od lat jest jednym z najważniejszych zagłębi sadowniczych w Polsce.

Najgorszy sezon od czterech dekad

Cezary Rokicki, sadownik z Białej Rawskiej, reprezentujący czwarte pokolenie rodziny z ponad 100-letnią tradycją sadowniczą, nie ukrywa dramatycznej sytuacji. Na powierzchni 14,5 hektara prowadzi nowoczesne sady jabłoniowe, które w normalnych warunkach dawały od 1000 do 1200 ton owoców rocznie. W tym sezonie prognozy są jednak katastrofalne. Szacowane zbiory mogą wynieść zaledwie od 50 do 100 ton.

“To najgorszy rok, jaki pamiętamy” – podkreślają sadownicy.

Sezon 2026 może przejść do historii jako najgorszy od kilkudziesięciu lat. Straty sięgające choćby 95–100% oznaczają dla wielu gospodarstw widmo bankructwa.

Trzy pogodowe katastrofy uderzyły w polskie sady

Problemy rozpoczęły się już zimą. Sadownicy wskazują na trzy główne czynniki, które doprowadziły do ogromnych strat:

Silne mrozy zimowe

Temperatury w niektórych regionach spadały choćby do -30 stopni Celsjusza. Tak niskie wartości osłabiły drzewa i uszkodziły tkanki roślin jeszcze przed rozpoczęciem okresu wegetacyjnego.

Dwumiesięczna susza

Ostatnie znaczące opady pojawiły się 20 lutego. Brak deszczu przez kolejne tygodnie spowodował, iż nawozy rozsypane w marcu nie mogły się rozpuścić i zostać pobrane przez system korzeniowy. Susza dodatkowo osłabiła drzewa przed okresem kwitnienia.

Wiosenne przymrozki

Największe straty przyniósł jednak tydzień silnych przymrozków. Temperatury w sadach spadały od -4,5 do -7 stopni Celsjusza, a przy gruncie choćby do -8 stopni. W niektórych regionach Polski odnotowano lokalnie choćby -16 stopni Celsjusza. Co najważniejsze, nie były to krótkotrwałe przymrozki, ale wielogodzinny mróz utrzymujący się od godziny 21:00 aż do 7:00 rano.

Sady kwitną, ale owoców nie będzie

Choć wiele sadów przez cały czas wygląda efektownie i obficie kwitnie, rzeczywistość jest zupełnie inna. Analizy przeprowadzane przez sadowników pokazują zbrązowiałe, przemrożone tkanki wewnątrz kwiatów i zawiązków. Oznacza to, iż większość owoców nie rozwinie się prawidłowo – w praktyce oznacza to niemal całkowitą utratę tegorocznych plonów.

Ogromne koszty i brak ubezpieczeń

Najbardziej dramatyczna jest sytuacja finansowa gospodarstw sadowniczych. Wielu producentów poniosło już ogromne nakłady na prowadzenie sadów. W przypadku gospodarstwa Cezarego Rokickiego koszty przekroczyły już 200 tys. złotych. Obejmują one między innymi: cięcie drzew, nawożenie, paliwo, ochronę chemiczną, zabiegi pielęgnacyjne. Problem polega na tym, iż przy braku plonów wydatki te nigdy się nie zwrócą.

Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, iż od kilku lat firmy ubezpieczeniowe coraz częściej odmawiają obejmowania sadów ochroną od przymrozków i gradobicia. Powodem jest rosnące ryzyko pogodowe. Dla wielu gospodarstw oznacza to konieczność zaciągania kredytów lub ryzyko upadłości.

Sadownicy muszą dalej chronić drzewa

Mimo praktycznie zerowych plonów sadownicy nie mogą zrezygnować z dalszej ochrony sadów. Drzewa przez cały czas wymagają regularnych zabiegów przeciwko chorobom i szkodnikom.

“Do tej pory wykonano już około 10 zabiegów ochronnych, a do końca sezonu konieczne będzie jeszcze od 15 do 20 kolejnych”

Największym zagrożeniem pozostają: parch jabłoni, mączniak, mszyce, szkodniki uszkadzające młode pędy. Brak ochrony oznaczałby osłabienie drzew i jeszcze większe problemy w kolejnym sezonie.

Kryzys dotknął nie tylko jabłka

Problemy nie dotyczą wyłącznie sadów jabłoniowych. Skutki przymrozków i suszy odczuli producenci wielu innych upraw. Duże straty odnotowano również w przypadku: gruszek, śliwek, wiśni, porzeczek, rzepaku. Według relacji sadowników niektórzy rolnicy stracili choćby setki hektarów upraw rzepaku.

Gwałtowne zmiany temperatur dodatkowo osłabiły rośliny

Po okresie silnych przymrozków pojawiły się nagłe wzrosty temperatur. W ciągu kilku dni warunki zmieniły się z około 5 stopni Celsjusza do choćby 27,5 stopnia. Tak gwałtowne amplitudy temperatur w połączeniu z suchym wiatrem wywołały kolejny stres dla roślin.

Eksperci podkreślają, iż zmiany klimatyczne coraz mocniej wpływają na polskie sadownictwo, a ekstremalne zjawiska pogodowe stają się nową rzeczywistością dla producentów owoców.

Czy ceny owoców wzrosną?

Wszystko wskazuje na to, iż w nadchodzących miesiącach na rynku będzie bardzo mało polskich owoców. Owoce przechowywane w tej chwili w chłodniach wystarczą jedynie na kilka miesięcy. Później konieczny będzie większy import. To oznacza wyższe ceny dla konsumentów. Importowane owoce będą droższe ze względu na: wysokie koszty transportu, ograniczoną podaż, problemy produkcyjne w różnych częściach Europy. Jednocześnie sami sadownicy podkreślają, iż choćby wysokie ceny detaliczne nie zrekompensują strat wynikających z braku plonów.

Nowoczesne sadownictwo i ekologiczne rozwiązania

Mimo trudnej sytuacji wielu producentów inwestuje w nowoczesne i bardziej ekologiczne metody produkcji. Cezary Rokicki wykorzystuje w swoich sadach zarówno pszczoły miodne, jak i pszczoły murarki. W gospodarstwie funkcjonuje około 30 uli. To szczególnie ważne podczas chłodnych wiosen, ponieważ pszczoły miodne potrzebują temperatury minimum 10 stopni Celsjusza, aby rozpocząć loty. Dodatkowo od 2017 roku w gospodarstwie stopniowo ograniczane są klasyczne środki owadobójcze na rzecz preparatów biologicznych. Dzięki temu możliwa jest bezpieczna praca owadów zapylających oraz produkcja owoców bez pozostałości pestycydów.

Jak zmieniło się sadownictwo przez 100 lat?

Współczesne sadownictwo wygląda zupełnie inaczej niż jeszcze kilkadziesiąt lat temu. W latach 20. XX wieku na powierzchni 10×10 metrów sadzono około 100 drzew. w tej chwili nowoczesne sady wysokiej gęstości pozwalają na uprawę choćby 4000 drzew przy rozstawie 3×0,7 metra. Dzisiejsze drzewa zaczynają owocowanie już po około dwóch latach, jednak ich żywotność jest znacznie krótsza i wynosi zwykle 15–20 lat. Dawniej sady mogły funkcjonować choćby przez 70 lat. Przyszłość polskiego sadownictwa pod znakiem zapytania Sadownicy alarmują, iż bez systemowego wsparcia wiele rodzinnych gospodarstw może nie przetrwać kolejnych sezonów. Coraz większe ryzyko pogodowe, brak skutecznych ubezpieczeń oraz rosnące koszty produkcji sprawiają, iż przyszłość branży staje się niepewna.

Jedno jest jednak pewne – sezon 2026 zapisze się jako jeden z najtrudniejszych momentów dla polskiego sadownictwa.

Idź do oryginalnego materiału