Półki sklepowe uginają się od butelek, ale nie wszystko, co wygląda jak wino, faktycznie nim jest. W gąszczu nazw, kategorii i oznaczeń łatwo się pogubić – a najnowsze kontrole pokazują, iż problem dotyczy nie tylko konsumentów, ale i producentów.
Kupujesz „wino”? Uważaj – to może być coś zupełnie innego. IJHARS ujawnia skalę problemuWino to nie wszystko. Jak odróżnić produkty?
Choć dla wielu klientów wszystko trafia do jednego koszyka jako „wino”, przepisy jasno rozdzielają poszczególne kategorie. A różnice są kluczowe.
Na rynku znajdziemy trzy główne grupy:
Pierwsza to klasyczne produkty z winogron – czyli wino, wino musujące czy likierowe.
Druga obejmuje produkty aromatyzowane na bazie wina, takie jak wermut, grzaniec czy sangria.
Trzecia grupa to fermentowane napoje winiarskie, czyli m.in. cydr, perry, miód pitny czy wina owocowe.
Każda z tych kategorii ma inne wymagania technologiczne i skład. To oznacza, iż nazwa na etykiecie nie jest marketingiem – to informacja prawna i jakościowa.
Alkohol mówi więcej, niż myślisz
Jednym z najważniejszych parametrów jest zawartość alkoholu. To nie tylko liczba – to wskazówka stylu produktu.
Wina klasyczne zwykle mieszczą się w przedziale 8,5–15% alkoholu, natomiast aromatyzowane mogą mieć choćby do 22%. Z kolei cydr czy perry to często napoje lekkie – od 1,2% do 8,5%.
Coraz częściej pojawiają się też produkty odalkoholizowane lub częściowo odalkoholizowane, które muszą być wyraźnie oznaczone. W ich przypadku dodatkowo obowiązuje podanie daty minimalnej trwałości.
Nowe przepisy: większa przejrzystość dla konsumenta
Unijne regulacje wprowadzają większą transparentność. Producenci muszą informować o: składzie produktu oraz wartości odżywczej.
Często dane te dostępne są poprzez kod QR, ale obowiązkowo na etykiecie musi znaleźć się wartość energetyczna oraz jasne oznaczenie, czego dotyczy kod.
Wciąż jednak są wyjątki – np. cydr, miód pitny czy wino owocowe nie muszą zawierać pełnego wykazu składników.
Jedno jest jednak bezwzględne: informacja o alergenach (np. siarczynach) musi być zawsze podana.
Etykieta nie kłamie – o ile jest prawidłowa
Na butelce powinny znaleźć się m.in.:
- ilość produktu,
- miejsce produkcji,
- dane producenta lub importera,
a w przypadku win jakościowych – chroniona nazwa pochodzenia lub oznaczenie geograficzne.
To właśnie te elementy pozwalają ocenić, czy mamy do czynienia z produktem wysokiej jakości, czy jedynie jego imitacją.
Kontrole pokazują skalę problemu
Najnowsze wyniki kontroli IJHARS są alarmujące. Sprawdzono 120 podmiotów – nieprawidłowości wykryto w aż 40,8% przypadków.
Zakwestionowano:
- 13,2% partii pod względem parametrów fizykochemicznych,
- 32,5% partii pod względem oznakowania.
Problemy dotyczyły m.in.:
- niezgodnej zawartości alkoholu i cukru,
- obecności niedeklarowanych substancji,
- błędnych nazw produktów,
- nadużywania określeń takich jak „półwytrawne” czy „wino”,
- fałszywych odniesień do regionów czy odmian.
W niektórych przypadkach na jednej butelce pojawiały się sprzeczne informacje, które mogły wprowadzać konsumenta w błąd.
Wniosek? Czytaj etykiety, nie sugeruj się wyglądem
Rynek wyrobów winiarskich jest dziś bardziej złożony niż kiedykolwiek. Obok tradycyjnych win pojawia się coraz więcej produktów mieszanych, aromatyzowanych i alternatywnych.
Dlatego podstawowa zasada jest prosta: czytaj etykiety i sprawdzaj szczegóły. To one decydują o tym, co naprawdę znajduje się w butelce.
Bo jak pokazują kontrole – pozory mogą mylić, a „wino” nie zawsze oznacza to, czego się spodziewasz.

2 godzin temu

![Rusza nabór: Dopłaty do przezimowanych rodzin pszczelich 2026 [SZCZEGÓŁY]](https://agroprofil.pl/cms/wp-content/uploads/2023/06/Hodowla-pszczol-jak-zalozyc-pasieke.png)














