New Holland to zrobił. Auto Command w końcu w polskim sadzie: T4.120F AC

2 godzin temu

New Holland po raz pierwszy wprowadza przekładnię bezstopniową Auto Command do swojej specjalistycznej serii T4F. Na początek otrzyma ją model T4.120F o mocy 120 KM, który już niedługo pojawi się w polskich sadach.

A co to oznacza dla użytkownika? Przede wszystkim jedno słowo: wygoda.

Z sadu, a nie z gruntu (wygodny)

New Holland T4.120F AC nie jest zwykłym ciągnikiem, któremu zwężono rozstaw kół i kazano jeździć między rzędami drzew. To od początku do końca maszyna stworzona do pracy w sadach, winnicach i gospodarstwach specjalistycznych.

Tutaj liczy się precyzja, zwrotność i możliwość wykonywania wielu czynności jednocześnie. Operator nie może bez przerwy myśleć o zmianie przełożeń, dobieraniu biegów czy utrzymywaniu odpowiedniej prędkości roboczej. Od tego jest przekładnia.

A Auto Command robi to adekwatnie za niego.

Ci, którzy mieli okazję pracować z bezstopniowymi New Hollandami w większych modelach, doskonale wiedzą, o czym mowa. Płynne przyspieszanie, brak szarpnięć, możliwość utrzymywania idealnie dobranej prędkości roboczej i automatyczne dopasowywanie obrotów silnika do aktualnego obciążenia sprawiają, iż po kilku godzinach pracy trudno wrócić do tradycyjnej skrzyni.


Nowy T4.120F dysponuje mocą 120 KM, czyli więcej niż wystarczająco do współpracy z nowoczesnymi opryskiwaczami, rozdrabniaczami, maszynami do pielęgnacji sadów czy cięższym sprzętem komunalnym, fot. źródło New Holland

120 koni pod maską i 50 km/h na drodze

Nowy T4.120F dysponuje mocą 120 KM, czyli więcej niż wystarczająco do współpracy z nowoczesnymi opryskiwaczami, rozdrabniaczami, maszynami do pielęgnacji sadów czy cięższym sprzętem komunalnym.

Co ciekawe, ciągnik może rozpędzić się do 50 km/h. Oczywiście wyłącznie w krajach, gdzie pozwalają na to przepisy. Co równie ważne, osiąga tę prędkość w trybie ekonomicznym przy obniżonych obrotach silnika, co oznacza mniejsze zużycie paliwa i niższy poziom hałasu podczas transportu.

New Holland wyposażył nowego T4F w układ hydrauliczny CCLS o wydajności 115 l/min. To wartość, której jeszcze kilka lat temu nie powstydziłby się niejeden ciągnik polowy średniej klasy, fot. Adam Ładowski

Hydraulika? Tu bez kompleksów

Nowoczesny sadownik coraz częściej korzysta z maszyn wymagających dużych wydatków hydraulicznych. Dlatego New Holland wyposażył nowego T4F w układ hydrauliczny CCLS o wydajności 115 l/min.

To wartość, której jeszcze kilka lat temu nie powstydziłby się niejeden ciągnik polowy średniej klasy. Dzięki temu maszyna bez problemu poradzi sobie z wymagającym osprzętem i wieloma funkcjami hydraulicznymi wykonywanymi jednocześnie.

Kabina, to biuro z widokiem na sad

Dzisiejszy sadownik spędza w ciągniku nieraz kilkanaście godzin dziennie. Komfort przestał być fanaberią, a stał się elementem wpływającym na wydajność pracy.

Dlatego kabina T4.120F została zaprojektowana tak, by operator mógł skupić się na pracy, a nie na walce z kurzem, pyłem czy hałasem.

Przestronne wnętrze, podłokietnik SideWinder, doskonała widoczność we wszystkich kierunkach oraz zawieszenie przedniej osi Terraglide sprawiają, iż choćby wielogodzinna praca na nierównym terenie nie jest szczególnie męcząca. Do tego dochodzą zaawansowane pakiety filtracyjne, które skutecznie odgradzają operatora od środowiska zewnętrznego podczas zabiegów ochrony roślin.

Krótko mówiąc – człowiek siedzi w sadzie, ale czuje się jak w biurze z widokiem na sad.

Wewnątrz jest naprawdę sporo miejsca choćby dla wysokiego operatora, fot. Adam Ładowski

Sadownik też chce rolnictwa precyzyjnego. I tu ma

Jeszcze niedawno automatyczne prowadzenie kojarzyło się przede wszystkim z dużymi gospodarstwami polowymi. Dziś podobne rozwiązania coraz śmielej wchodzą do sadów.

Nowy T4.120F otrzymuje standardowo telematykę, systemy rolnictwa precyzyjnego oraz autopilota IntelliSteer współpracującego z 12-calowym monitorem IntelliView.

Do tego dochodzą systemy IntelliTurn i HTS II automatyzujące nawroty oraz pracę na uwrociach. jeżeli zaś maszyna współpracująca z ciągnikiem obsługuje technologię ISOBUS TIM, może samodzielnie sterować wybranymi funkcjami ciągnika.

Jeszcze kilka lat temu takie wyposażenie byłoby sensacją na targach rolniczych. Dziś trafia do specjalistycznego ciągnika sadowniczego.

Dlaczego bezstopniówka ma sens właśnie w sadzie?

Paradoksalnie to właśnie ciągniki sadownicze mogą najbardziej skorzystać z przekładni bezstopniowej.

Podczas oprysku, koszenia międzyrzędzi, pracy z obcinaczami gałęzi czy maszynami pielęgnacyjnymi operator musi bardzo precyzyjnie utrzymywać określoną prędkość jazdy. Często różnica wynosi zaledwie kilka dziesiątych kilometra na godzinę.

Przy klasycznej skrzyni biegów oznacza to nieustanne szukanie odpowiedniego przełożenia. Przy przekładni bezstopniowej wystarczy ustawić żądaną prędkość, a elektronika zajmie się resztą.

Efekt? Większa dokładność zabiegów, mniejsze zmęczenie operatora, wyższa wydajność pracy i niższe zużycie paliwa.

Auto Command w serii T4F nie jest tylko kolejną opcją wyposażenia. To raczej naturalny kierunek rozwoju specjalistycznych ciągników. Skoro rolnicy polowi pokochali bezstopniówki już dawno temu, było tylko kwestią czasu, kiedy o to samo upomną się sadownicy, fot. Adam Ładowski

Bezstopniowa rewolucja w sadach

Dlatego pojawienie się Auto Command w serii T4F nie jest tylko kolejną opcją wyposażenia. To raczej naturalny kierunek rozwoju specjalistycznych ciągników. Skoro rolnicy polowi pokochali bezstopniówki już dawno temu, było tylko kwestią czasu, kiedy o to samo upomną się sadownicy.

I właśnie ten moment nadszedł. Tyle iż tym razem komfort nie przyjechał na pole. Przyjechał prosto do sadu, a adekwatnie to wjedzie, bo model ten wejdzie do sprzedaży u polskich dealerów już jesienią tego roku.

Idź do oryginalnego materiału