Po burzliwej debacie wokół Mercosuru Bruksela przyspiesza prace nad kolejną umową handlową – tym razem z Indiami. Choć formalny podpis ma nastąpić jeszcze w styczniu, jej kształt wyraźnie odbiega od wcześniejszych, szerokich porozumień. Z punktu widzenia rolnictwa kluczowa informacja jest jedna: liberalizacji handlu rolnego w tej umowie ma nie być.
Nowa umowa UE na finiszu. Bruksela uspokaja: rolnictwo poza grąUmowa gotowa, ale w węższej formule
27 stycznia przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen oraz szef Rady Europejskiej Antonio Costa udają się do Indii, by sfinalizować porozumienie handlowe. Początkowo zapowiadano ambitną, kompleksową umowę obejmującą wiele sektorów gospodarki. Rzeczywistość negocjacyjna gwałtownie to zweryfikowała.
Indie okazały się twardym i konsekwentnym negocjatorem, co – nieoficjalnie – przyznają sami unijni urzędnicy. W efekcie umowa ma koncentrować się głównie na:
- handlu towarami,
- produktach przemysłowych,
- eliminacji części barier pozataryfowych.
Znacznie mniejsze postępy osiągnięto w obszarze zamówień publicznych, energii, surowców czy inwestycji, a sektor rolny ma pozostać poza głównym nurtem liberalizacji.
Rolnictwo poza umową – ale nie z inicjatywy Brukseli
Ursula von der Leyen miała zapewniać europosłów, iż umowa z Indiami nie obejmie rolnictwa, co w kontekście napięć po Mercosurze miało uspokoić nastroje polityczne. Jednak – jak podkreślają eksperci – nie jest to efekt ochrony europejskich producentów, ale twardej postawy Indii.
– Indie bardzo mocno chronią własny rynek rolny – podkreśla Jacek Zarzecki z Polskiej Platformy Zrównoważonej Wołowiny. – To one nie są zainteresowane liberalizacją w tym obszarze.
Podobne stanowisko prezentuje Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które przewiduje, iż wiele sektorów rolnych zostanie całkowicie wyłączonych z liberalizacji lub objętych jedynie ograniczonymi kontyngentami taryfowymi.
Towary wrażliwe pod szczególną ochroną
Lista tzw. towarów wrażliwych nie została oficjalnie ujawniona. Komisja Europejska zasłania się poufnością negocjacji, co budzi niepokój w części branż. Z perspektywy UE niemal pewne jest jednak wyłączenie cukru, na który już dziś obowiązują duże kontyngenty importowe z Mercosuru i Ukrainy.
Polska postuluje również objęcie ochroną tytoniu, natomiast Indie zabiegają o zabezpieczenie własnej produkcji ryżu i wyrobów mleczarskich. Dodatkową barierą pozostają różnice w standardach produkcji, w tym w zakresie stosowania środków ochrony roślin i dobrostanu zwierząt.
Czy europejscy producenci mają się czego obawiać?
Zdaniem części ekspertów ryzyko dla unijnego rynku rolnego jest ograniczone. Indie produkują głównie mięso bawole, które nie spełnia unijnych norm fitosanitarnych, co praktycznie blokuje jego import do UE. Nie oznacza to jednak pełnego spokoju.
– Będziemy się bardzo uważnie przyglądać końcowej fazie negocjacji, aby Komisja Europejska nie zmieniła stanowiska – zapowiada Agnieszka Maliszewska, prezes Polskiej Izby Mleka. – Gdyby sektor mleczarski znalazł się w tej umowie, skutki dla producentów byłyby bardzo poważne.
Nieufność wobec sposobu prowadzenia negocjacji przez Brukselę pozostaje silna. – Wpływ państw członkowskich na finalny kształt umów jest znikomy – ocenia Zarzecki, wskazując na doświadczenia z wcześniejszych porozumień handlowych.
Co UE i Polska chcą zyskać?
Z informacji przekazywanych nieoficjalnie wynika, iż Unia Europejska liczy na łatwiejszy dostęp do indyjskiego rynku dla win i napojów spirytusowych, które w tej chwili obciążone są bardzo wysokimi cłami i podatkami.
Z kolei Polska upatruje szans w eksporcie jabłek oraz wybranych produktów rolno-spożywczych. Jak podkreśla MRiRW, najważniejsze jest uzyskanie realnej poprawy dostępu do rynku Indii, zwłaszcza poprzez redukcję barier celnych.
Jednocześnie resort rolnictwa apeluje o wstrzymanie zawierania kolejnych umów handlowych, dopóki nie zostanie rozstrzygnięta kwestia dostosowania importu z państw trzecich do unijnych zasad w zakresie pestycydów i dobrostanu zwierząt.
Umowa inna niż Mercosur, ale nie bez kontrowersji
Choć porozumienie z Indiami ma mieć znacznie węższy zakres niż umowa z Mercosurem, emocje wokół niego nie znikają. Dla rolników najważniejsze pozostaje pytanie, czy deklaracje o wyłączeniu rolnictwa utrzymają się do samego końca negocjacji – i czy tym razem interesy produkcji rolnej nie zostaną poświęcone w imię geopolityki.

2 godzin temu















