Początek 2026 roku przynosi kolejne niepokojące informacje dla branży drobiarskiej. Główny Lekarz Weterynarii potwierdził wystąpienie rzekomego pomoru drobiu (Newcastle disease – ND) na terytorium Polski. Chorobę wykryto w dwóch gospodarstwach komercyjnych, a wyniki badań potwierdził Państwowy Instytut Weterynaryjny – PIB w Puławach.
Rzekomy pomór drobiu znów w Polsce. Dwa nowe ogniska na początku 2026 rokuTo sygnał ostrzegawczy dla wszystkich producentów drobiu – zarówno dużych ferm, jak i mniejszych stad utrzymywanych przydomowo.
Dwa ogniska ND w gospodarstwach komercyjnych
Pierwsze ognisko rzekomego pomoru drobiu w 2026 roku potwierdzono 2 stycznia w miejscowości Bielkowo (gm. Sianów, pow. koszaliński, woj. zachodniopomorskie). Choroba pojawiła się w gospodarstwie komercyjnym, w którym utrzymywano 170 kur oraz 1 gęś.
Tego samego dnia służby weterynaryjne potwierdziły drugie ognisko ND – tym razem na fermie indyków rzeźnych w miejscowości Zawady Huta (gm. Płoniawy-Bramura, pow. makowski, woj. mazowieckie). Skala była znacznie większa: 73 525 indyków.
Łącznie tylko w tych dwóch ogniskach zagrożonych było ponad 73 tysiące sztuk drobiu, co pokazuje, jak poważne konsekwencje ekonomiczne może mieć jedna decyzja lub jedno zaniedbanie w zakresie bioasekuracji.
Natychmiastowe działania i strefy ograniczeń
W związku ze stwierdzeniem choroby wdrożono pełną procedurę zwalczania ND, wynikającą z unijnych przepisów:
- uśmiercenie całego drobiu w ogniskach choroby,
- unieszkodliwienie ptaków w zakładach utylizacyjnych,
- dokładne oczyszczanie i dezynfekcja gospodarstw,
- wyznaczenie obszarów objętych ograniczeniami w promieniu co najmniej 3 km (strefa zapowietrzona) oraz 10 km (strefa zagrożona) wokół ognisk ND.
Na tych terenach obowiązują restrykcje dotyczące przemieszczania drobiu, jaj, pasz oraz środków transportu. Dla hodowców oznacza to realne utrudnienia w sprzedaży i logistyce, choćby jeżeli ich stada są zdrowe.
ND to nie tylko problem wielkich ferm
Choć dwa potwierdzone ogniska w 2026 roku dotyczą gospodarstw komercyjnych, służby weterynaryjne informują również o jednym ognisku ND u drobiu utrzymywanego w niewoli w gospodarstwie niekomercyjnym, gdzie hodowano 49 sztuk drobiu.
To jasny sygnał, iż rzekomy pomór drobiu nie omija małych stad, a kury „na własne potrzeby” mogą stać się ogniwem przenoszenia wirusa dalej – także do dużych ferm.
Co to oznacza dla hodowców?
Rzekomy pomór drobiu jest chorobą wysoce zakaźną, rozprzestrzeniającą się gwałtownie przez kontakt bezpośredni, sprzęt, środki transportu, ludzi oraz dzikie ptaki. Każde kolejne ognisko zwiększa ryzyko:
- zamykania kolejnych obszarów produkcyjnych,
- strat finansowych i przestojów w sprzedaży,
- zaostrzenia kontroli weterynaryjnych,
- utraty rynków zbytu, także eksportowych.
Dla hodowców to moment, w którym bioasekuracja nie jest formalnością, ale realną tarczą ochronną gospodarstwa. Ograniczenie wizyt osób trzecich, dezynfekcja sprzętu i pojazdów, kontrola pasz oraz zabezpieczenie stad przed kontaktem z dzikim ptactwem – to dziś absolutne minimum.
Początek roku pod znakiem chorób drobiu
Dwa ogniska ND wykryte już na samym starcie 2026 roku pokazują, iż presja chorób zakaźnych w drobiarstwie nie słabnie. Dla producentów to jasny sygnał: nadchodzące miesiące mogą być trudne, a czujność i dyscyplina w gospodarstwach będą najważniejsze dla ograniczenia strat.
Każde kolejne ognisko to problem nie tylko dla jednego hodowcy, ale dla całego regionu. W tej sytuacji bezpieczeństwo biologiczne staje się wspólną odpowiedzialnością całej branży.

3 tygodni temu
![Tuczniki lekko drgnęły. Jakie są dziś ceny świń w Polsce? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/01/28/407761.webp)











