Strajk branży hotelarskiej w Norwegii rozszerza się przed sezonem letnim

2 dni temu

Trwający od drugiej połowy kwietnia strajk pracowników branży hotelarskiej i gastronomicznej w Norwegii obejmuje już niemal 300 obiektów i zaczyna wpływać nie tylko na sektor turystyczny, ale również na funkcjonowanie części przemysłu. Protest prowadzony przez związki zawodowe Fellesforbundet oraz Parat rozszerza się w okresie poprzedzającym rozpoczęcie letniego sezonu turystycznego, który dla norweskiego rynku hotelowego ma istotne znaczenie operacyjne i finansowe.

Strajk rozpoczął się 19 kwietnia po zakończeniu bez porozumienia mediacji prowadzonych pomiędzy organizacjami związkowymi a zrzeszeniem pracodawców NHO Reiseliv. Według danych Fellesforbundet od 3 maja protest objął 3858 członków związku zatrudnionych w 286 obiektach na terenie całego kraju.

Skutki protestu są już widoczne w działalności hoteli i obiektów gastronomicznych. W części z nich ograniczono funkcjonowanie restauracji hotelowych, serwisu pokojowego oraz recepcji. Początkowo protest koncentrował się głównie w Oslo i Bergen, jednak w kolejnych dniach objął także najważniejsze regiony turystyczne Norwegii, w tym Tromsø, Lofoty, Trondheim oraz Sandefjord. Od początku maja działania strajkowe rozszerzono na cały kraj.

Związki zawodowe domagają się przede wszystkim podwyżek wynagrodzeń oraz zmian dotyczących systemu świadczeń chorobowych i socjalnych. Jednym z głównych postulatów jest wprowadzenie mechanizmu, w którym pracodawcy wypłacaliby świadczenia chorobowe, rodzicielskie i opiekuńcze jeszcze przed rozliczeniem ich przez państwowy system NAV.

„Pracownicy hoteli, restauracji, kantyn i, (ogólnie), branży turystycznej, należą do najgorzej opłacanych w Norwegii. Wielu z nich nie ma zabezpieczenia finansowego, jeżeli zachoruje” – ocenił w komunikacie prasowym szef Fellesforbundet Christian Justnes.

Organizacja pracodawców NHO Reiseliv wskazuje natomiast, iż proponowane rozwiązania oznaczałyby przeniesienie części odpowiedzialności państwa na przedsiębiorców. Przedstawiciele pracodawców podkreślają również możliwe konsekwencje finansowe dla małych i średnich firm działających w branży hotelarskiej i gastronomicznej.

„Pracowaliśmy ciężko przez cały okres mediacji, żeby znaleźć rozwiązanie, ale niestety nie było to możliwe. Tym razem strony były od siebie zbyt daleko” – powiedział Magne Kristensen z kierownictwa NHO.

Od 9 maja protest ma zostać ponownie rozszerzony. Według zapowiedzi związkowców do strajku dołączy ponad 300 kolejnych pracowników zatrudnionych u ponad 130 pracodawców.

Konflikt zaczyna wpływać także na inne sektory gospodarki. Protest objął bowiem nie tylko hotele i restauracje, ale również kantyny, catering oraz zaplecze noclegowo-żywieniowe obsługujące zakłady przemysłowe i inwestycje infrastrukturalne. Jednym z przykładów jest sytuacja w stoczni Aker Solutions na wyspie Stord, gdzie pracuje blisko 10 tys. osób, w tym wielu pracowników z Polski.

„Kolejne fazy strajku mogą wpłynąć na (działalność) stołówek i zakwaterowanie naszych pracowników, głównie na Stord. Próbujemy oszacować, jak to może w nas uderzyć” – powiedział dziennikowi „VG” Odd Naustdal z Aker Solutions.

Przedstawiciele pracowników wskazują, iż dalsze ograniczenia mogą doprowadzić do czasowego wstrzymania części produkcji, jeżeli zakłady utracą możliwość zapewnienia pracownikom zaplecza gastronomicznego i noclegowego.

Sytuacja rozwija się w okresie przygotowań do sezonu wakacyjnego, który dla norweskiej branży hotelowej oznacza wzrost liczby turystów krajowych i zagranicznych. Na razie nie pojawiły się informacje wskazujące na szybkie zakończenie konfliktu. Związkowcy deklarują gotowość do dalszych negocjacji, jednocześnie podkreślając, iż decyzja o wznowieniu rozmów zależy od stanowiska organizacji pracodawców.

Idź do oryginalnego materiału