Sześć godzin bez prądu i wszystko przepadło. Dramat w gospodarstwie ogrodniczym

1 godzina temu

To historia, która pokazuje, jak kruche potrafi być nowoczesne rolnictwo. Jedna noc, jedna awaria i kilka godzin mrozu wystarczyły, by zniszczyć dorobek lat pracy. W gospodarstwie ogrodniczym Pawła Sikorskiego w Dubielnie (woj. kujawsko-pomorskie doszło do katastrofy, która zatrzymała produkcję na starcie sezonu.

Sześć godzin bez prądu i wszystko przepadło. Dramat w gospodarstwie ogrodniczym

Awaria w najgorszym możliwym momencie

Wszystko wydarzyło się w nocy z 1 na 2 lutego. Temperatura spadła do bardzo niskich wartości, a wtedy:

• około godz. 20:47 zabrakło prądu w całej wsi
• gospodarstwo zostało bez zasilania przez blisko 6 godzin
• nie działały pompy i system ogrzewania szklarni

Dla produkcji pod osłonami to sytuacja krytyczna.
Bez energii instalacje grzewcze przestają funkcjonować niemal natychmiast

Mróz zniszczył instalację. Straty są ogromne

Wystarczyło kilka godzin, by doszło do najgorszego scenariusza:

• woda w instalacji centralnego ogrzewania zamarzła
• lód rozsadził rury i elementy systemu
• cała instalacja nadaje się do wymiany

To oznacza nie tylko koszty napraw, ale również:
utracony sezon i brak bieżących dochodów

Plantacja ogórków była już przygotowana do startu. Produkcja miała ruszyć – zamiast tego wszystko zostało zniszczone.

Walka o ratunek. Bez skutku

Rolnik próbował reagować natychmiast:

• wielokrotnie kontaktował się z energetyką
• szukał możliwości przywrócenia zasilania choć na chwilę
• próbował wypożyczyć agregat prądotwórczy

Problemem okazała się skala zapotrzebowania:
• potrzebny był sprzęt o bardzo dużej mocy
• takiego agregatu nie udało się zdobyć na czas

Każda godzina działała na niekorzyść gospodarstwa

Bez wsparcia instytucji. Rolnik został sam

Po zdarzeniu właściciel gospodarstwa zwrócił się o pomoc:

• wysłał pisma do posłów
• skontaktował się z ministrem rolnictwa
• opisał szczegółowo sytuację

Jak podkreśla:
do tej pory nie otrzymał konkretnej odpowiedzi ani wsparcia

Sytuacja budzi dodatkowe emocje, bo – według relacji rolnika – pojawiły się wątpliwości co do samego zdarzenia.

Produkcja była lokalna i ograniczona chemia

Gospodarstwo Pawła Sikorskiego nie było typową produkcją masową.
Jak podkreśla rolnik:

• ograniczano stosowanie środków ochrony roślin
• stawiano na jakość i zdrową żywność
• warzywa trafiały na rynek krajowy – m.in. do Bronisz i lokalnych odbiorców

To przykład produkcji nastawionej na jakość, a nie tylko skalę

Czy sezon da się jeszcze uratować?

Mimo ogromnych strat istnieje jeszcze szansa na odbudowę:

• konieczna jest szybka wymiana instalacji
• potrzebne są środki finansowe i pomoc techniczna
• liczy się czas – każdy dzień opóźnienia zmniejsza szanse na plon

Bez natychmiastowego działania sezon może zostać całkowicie stracony

Pomoc oddolna zamiast systemowej

W obliczu braku reakcji instytucji pojawiło się wsparcie z innych środowisk:

• pomoc zadeklarowali m.in. górnicy
• wsparcie przyszło także od osób prywatnych
• lokalna solidarność zaczyna odgrywać kluczową rolę

To pokazuje wyraźnie:
w sytuacjach kryzysowych rolnicy często mogą liczyć głównie na siebie i społeczność

Wniosek dla branży: bezpieczeństwo energetyczne to podstawa

Ta sytuacja to ważna lekcja dla całego sektora ogrodniczego:

• uzależnienie od energii elektrycznej jest bardzo wysokie
• brak zabezpieczenia oznacza ogromne ryzyko
• inwestycje w agregaty lub alternatywne źródła energii mogą decydować o przetrwaniu

Jedna noc pokazała, jak gwałtownie można stracić wszystko – i jak kilka potrzeba, by zabezpieczyć się na przyszłość.

Trzęsienie ziemi w AZOTACH! Prezes i zarząd odwołani
Idź do oryginalnego materiału