UOKiK odpowiada rolnikom: niskie ceny ziemniaków to nie zmowa, tylko nadpodaż

2 godzin temu

Producenci ziemniaka skrobiowego liczyli, iż kontrola rynku pokaże, kto zarabia na ogromnej różnicy między ceną płaconą rolnikowi a ceną widoczną później w handlu. Odpowiedź Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów jest jednak dla wielu gospodarstw rozczarowująca. UOKiK nie potwierdził tezy o celowym zawyżaniu marż przez pośredników. Według urzędu główną przyczyną załamania cen była nadpodaż ziemniaków, słabszy popyt i trudna sytuacja kosztowa w całym łańcuchu dostaw.

UOKiK odpowiada rolnikom: niskie ceny ziemniaków to nie zmowa, tylko nadpodaż

Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych 27 maja 2026 r. otrzymał odpowiedź UOKiK na pismo z 10 grudnia 2025 r. KRIR domagała się zbadania przejrzystości łańcucha dostaw oraz monitorowania poziomu marż handlowych w sektorze ziemniaka skrobiowego.

Rolnicy pytali, kto zarabia na ziemniakach

Sprawa trafiła do UOKiK po silnych spadkach cen skupu. Rolnicy alarmowali, iż przy niskich stawkach za ziemniaki produkcja przestaje się bilansować, zwłaszcza przy rosnących kosztach sadzeniaków, nawozów, paliwa, przechowywania, sortowania i pakowania.

Problem był szerszy niż sam ziemniak skrobiowy. Już jesienią 2025 r. organizacje rolnicze i media branżowe wskazywały na dużą różnicę między cenami otrzymywanymi przez producentów a cenami detalicznymi, które w sklepach potrafiły być wielokrotnie wyższe od stawek na poziomie gospodarstwa.

Dla rolników pytanie było proste: czy spadek cen rzeczywiście wynika z rynku, czy ktoś w łańcuchu dostaw wykorzystuje sytuację i zatrzymuje nadmierną marżę?

UOKiK: urząd nie ustala cen ani marż

W odpowiedzi UOKiK przypomniał, iż jego zadaniem jest ochrona konkurencji, a nie administracyjne regulowanie cen. Urząd może interweniować, jeżeli pojawią się dowody na zmowę cenową, nadużywanie pozycji dominującej albo inne praktyki ograniczające konkurencję.

Nie jest jednak rolą UOKiK ustalanie, jaka powinna być „uczciwa” cena ziemniaka w skupie ani jaka marża jest dopuszczalna w handlu. To ważne rozróżnienie. Rolnicy często oczekują reakcji państwa na skrajnie niskie ceny, ale UOKiK może działać dopiero wtedy, gdy są podstawy do podejrzenia naruszenia przepisów konkurencji.

Największy problem: zbyt dużo ziemniaków na rynku

Analiza rynku z lat 2025–2026 wskazała, iż głównym powodem spadków cen była sytuacja popytowo-podażowa. Polska odnotowała bardzo wysoki urodzaj, a zbiory ziemniaków wzrosły o ponad 18 proc. Tak duży wzrost podaży przy ograniczonym popycie musiał uderzyć w ceny.

Jednocześnie od lat spada spożycie ziemniaków w gospodarstwach domowych. To oznacza, iż choćby duże krajowe zbiory nie znajdują automatycznie odbiorcy na rynku konsumpcyjnym. Problem nadwyżki ziemniaków był widoczny także w rozmowach prowadzonych przez resort rolnictwa z przetwórcami i handlem; wskazywano wtedy, iż eksport oraz przetwórstwo mogą zagospodarować część surowca, ale nie są w stanie gwałtownie zrównoważyć całego rynku.

Spadki cen były widoczne na wielu etapach handlu

UOKiK nie znalazł potwierdzenia, iż za trudną sytuacją producentów stoi celowe zawyżanie marż przez pośredników. Według urzędu spadki cen widoczne były na kolejnych etapach łańcucha dostaw: w skupie, na giełdach hurtowych i w handlu detalicznym.

To istotny argument. Gdyby ceny spadały wyłącznie u rolnika, a w hurcie i detalu utrzymywały się na wysokim poziomie, podejrzenia o nadmierne marże byłyby mocniejsze. Tymczasem dane analizowane przez urząd wskazały na szerszy ruch cenowy w dół.

Nie oznacza to jednak, iż sytuacja producentów jest dobra. Oznacza jedynie, iż UOKiK nie dopatrzył się na podstawie dostępnych danych mechanizmu, który pozwalałby mówić o oczywistym naruszeniu zasad konkurencji.

Koszty produkcji dobijają opłacalność

Największy problem rolników polega na tym, iż ceny ziemniaków spadły w warunkach wysokich kosztów produkcji. UOKiK zwrócił uwagę na wydatki związane z zakupem sadzeniaków, nawozów, paliwa oraz kosztami sortowania i pakowania.

W praktyce oznacza to, iż choćby jeżeli rynek działa zgodnie z zasadami podaży i popytu, gospodarstwo może ponosić straty. Rolnik nie sprzedaje ziemniaka w próżni. Musi sfinansować materiał sadzeniakowy, nawożenie, ochronę, paliwo, robociznę, przechowywanie, energię, amortyzację sprzętu i przygotowanie towaru do sprzedaży.

Jeżeli cena w skupie spada poniżej kosztów wytworzenia, sama informacja o „obiektywnych czynnikach rynkowych” nie rozwiązuje problemu gospodarstw.

Ziemniak skrobiowy ma swoją specyfikę

Sektor ziemniaka skrobiowego jest szczególnie wrażliwy, ponieważ producent nie zawsze ma taką samą swobodę sprzedaży jak w przypadku ziemniaka jadalnego. Często decydują kontraktacje, parametry surowca, zawartość skrobi, możliwości przerobowe zakładów oraz logistyka dostaw.

Gdy produkcja jest wysoka, a odbiór ograniczony, pozycja negocjacyjna pojedynczego rolnika słabnie. choćby gospodarstwo z dobrym plonem może mieć problem, jeżeli cena nie pokrywa kosztów albo jeżeli odbiorcy wykorzystują przewagę wynikającą z nadmiaru surowca na rynku.

UOKiK wskazuje na grupy producenckie

Jako jedno z najważniejszych rozwiązań urząd wskazał działanie rolników w sformalizowanych grupach i organizacjach producenckich. To nie jest nowy postulat, ale w obecnej sytuacji nabiera szczególnego znaczenia.

Pojedynczy producent ma ograniczoną siłę negocjacyjną wobec dużego odbiorcy, pośrednika lub zakładu przetwórczego. Grupa może łatwiej negocjować warunki, planować podaż, organizować przechowywanie, standaryzować jakość i szukać alternatywnych kanałów sprzedaży.

Nie jest to jednak rozwiązanie natychmiastowe. Organizacja producentów wymaga zaufania, formalizacji, kapitału, wspólnej strategii i umiejętności zarządzania większą partią towaru. Dla wielu gospodarstw to bariera trudniejsza niż sama produkcja.

Urząd będzie monitorował rynek, ale potrzebuje dowodów

Prezes UOKiK zapewnił, iż rynek rolno-spożywczy pozostaje pod obserwacją. Jednocześnie urząd wezwał do przekazywania konkretnych informacji i dowodów, jeżeli rolnicy lub organizacje branżowe mają podejrzenia dotyczące praktyk monopolistycznych albo nieuczciwego wykorzystywania przewagi rynkowej.

To istotny sygnał dla izb rolniczych i producentów. Same różnice między ceną w skupie a ceną w sklepie nie zawsze wystarczą do wszczęcia skutecznego postępowania. Potrzebne są dokumenty, korespondencja, umowy, powtarzalne mechanizmy, dane o odmowie odbioru, narzucaniu warunków lub uzgadnianiu cen.

Wycofywanie substancji czynnych uderzy w polskie rolnictwo. Alarmujący raport dla Polski

Wniosek dla rolników: problem jest rynkowy, ale skutki są bardzo realne

Odpowiedź UOKiK nie zamyka dyskusji o trudnej sytuacji producentów ziemniaka skrobiowego. Pokazuje jednak, iż urząd nie widzi w tej chwili podstaw do uznania, iż spadki cen były skutkiem zmowy lub celowego zawyżania marż.

Dla rolników to trudna informacja. Oznacza bowiem, iż źródłem problemu nie jest jeden łatwy do wskazania winny, ale połączenie wysokiej podaży, spadającego spożycia, ograniczonych możliwości zagospodarowania nadwyżek i rosnących kosztów produkcji.

Najważniejsze pytanie brzmi więc nie tylko: kto zarabia na ziemniakach? Coraz ważniejsze staje się pytanie: jak zorganizować produkcję, kontraktację, przechowywanie i sprzedaż, żeby rolnik nie ponosił całego ciężaru nadpodaży.

Bez silniejszych struktur producenckich, lepszego planowania rynku i większej przejrzystości w relacjach z odbiorcami sytuacja może się powtarzać przy każdym większym urodzaju.

Idź do oryginalnego materiału