Rok 2025 miał być dla polskiego rolnictwa czasem przełomu. Zamiast tego stał się symbolem zmarnowanych szans, narastających kryzysów i polityki, która – jak mówią sami rolnicy – bardziej przypominała marketing niż realne zarządzanie. Na niemal wszystkich rynkach kumulowały się problemy, a protesty stały się stałym elementem krajobrazu wsi.
Wroński podsumowuje 2025: Ceny jak sprzed 20 lat, koszty rekordowePrezydencja w UE bez efektów dla rolników
Rolniczy kalendarz 2025 roku otworzyły protesty przeciwko umowie UE–Mercosur. 3 stycznia, w dniu przejęcia przez Polskę prezydencji w Radzie UE, tysiące rolników wyszło na ulice Warszawy. Oczekiwania były jasne: wykorzystać pół roku prezydencji do zbudowania mniejszości blokującej niekorzystne porozumienie handlowe.
– „Liczyliśmy, iż rząd wykorzysta prezydencję na realne działania. Nie zrobiono nic. A na koniec dowiedzieliśmy się jeszcze o nowej umowie z Ukrainą, zwiększającej kontyngenty importowe” – podkreśla Marcin Wroński.
Jak dodaje, brak sprzeciwu wobec kolejnych decyzji Komisji Europejskiej tylko pogłębił frustrację wsi. – „Rząd werbalnie sprzeciwiał się Mercosurowi, ale za tym nie poszły żadne realne działania”.
Zboże jak 20 lat temu, koszty jak nigdy
Jednym z najbardziej dotkliwych problemów był rynek zbóż. Ceny spadły do poziomów sprzed dwóch dekad, podczas gdy koszty produkcji w tym czasie wzrosły ponad dwukrotnie. Eksport praktycznie zamarł – w ostatnich miesiącach wywieziono zaledwie jedną trzecią wolumenu z analogicznych okresów lat ubiegłych.
– „Mamy pełne magazyny, sześć miesięcy do żniw i kolejny rok bez otwarcia jakiegokolwiek nowego rynku. Agroport, który był zapowiadany, dalej istnieje tylko w deklaracjach” – mówi Wroński.
Warzywa z zagranicy, plony do zaorania
2025 rok zapisał się również rekordowym importem warzyw: ziemniaków, cebuli, marchwi czy papryki. Tymczasem polscy producenci mieli coraz większe problemy ze sprzedażą własnych plonów. W skrajnych przypadkach organizowano samozbiory albo likwidowano plantacje.
– „To kolejny rok bez walki z fałszowaniem kraju pochodzenia i bez reakcji na niedozwolone dopłaty do importu warzyw z państw starej Unii” – ocenia przedstawiciel rolników.
Cukier, mleko i wieprzowina pod presją
Trudna sytuacja dotknęła także buraki cukrowe. Spadające ceny i ograniczanie kontraktacji zbiegły się z rosnącą produkcją cukru na Ukrainie. Brak sprzeciwu wobec dalszej liberalizacji handlu oraz problemy jedynej polskiej spółki cukrowej rodzą – zdaniem rolników – realne ryzyko jej upadku.
Na rynku mleka i wieprzowiny również zabrakło powodów do optymizmu. – „Ceny mleka w ostatnich tygodniach spadły o kilkadziesiąt groszy, podobnie ceny wieprzowiny. To poziomy, które nie zachęcają do dalszej produkcji” – podkreśla Wroński, przypominając jednocześnie o ponad 11-letniej, nieskutecznej walce z ASF.
Dopłaty jako zasłona dymna
Szybka wypłata zaliczek dopłat bezpośrednich poprawiła chwilowo nastroje na wsi, ale – zdaniem rolników – był to jedynie zabieg wizerunkowy.
– „To było tylko przesunięcie w czasie. Rachunek w gospodarstwie robi się co najmniej w ujęciu dwuletnim, a skutki braku działań rządu w 2025 roku uderzą w nas najmocniej w 2026” – zaznacza Wroński.
Cierpliwość się kończy
Podsumowanie roku nie pozostawia złudzeń. – „Rolnicy oczekują realnych działań, a nie ciągłej propagandy sukcesu i marketingu politycznego. Cierpliwość branży się skończyła” – mówi wprost Marcin Wroński.
Jak zapowiada, nadchodzące miesiące przyniosą kolejne protesty. – „To będzie wyraz tego, iż rolnictwo nie da się już zagłuszyć konferencjami prasowymi i hasłami. Miejsce rolnika jest w polu, ale żeby tam zostać, musi mieć z czego żyć”.
Rok 2025 przechodzi więc do historii jako czas narastającego kryzysu zaufania między wsią a rządzącymi. A to – jak pokazują ostatnie miesiące – jest problem znacznie poważniejszy niż pojedyncze spadki cen.

1 dzień temu













