Choć Polska i Białoruś są sąsiadami, rolnictwo na Białorusi funkcjonuje według zupełnie innych zasad. W naszym kraju dominują gospodarstwa rodzinne, natomiast za wschodnią granicą większość gruntów pozostaje własnością państwa. Rolnicy nie kupują ziemi na takich zasadach jak w Polsce, a znaczną część produkcji prowadzą duże przedsiębiorstwa wywodzące się z dawnych kołchozów i sowchozów. Jak wygląda ten system w praktyce i dlaczego wciąż odgrywa tak istotną rolę w białoruskim rolnictwie?

Jak wygląda własność ziemi na Białorusi?
Jedną z największych różnic pomiędzy polskim a białoruskim rolnictwem jest sposób zarządzania ziemią. W Polsce zdecydowana większość gruntów znajduje się w rękach prywatnych właścicieli. Rolnicy kupują ziemię, dziedziczą ją lub powiększają gospodarstwa poprzez dzierżawy. Na Białorusi wygląda to zupełnie inaczej.
Jak wyjaśnia Bartłomiej Ordanik, zdecydowana większość gruntów rolnych pozostaje własnością państwa. Szacuje się, iż jest to około 90% całego areału użytkowanego rolniczo. Prywatni inwestorzy nie kupują więc ziemi w takim rozumieniu, jakie znamy z Polski. Otrzymują natomiast prawo do użytkowania gruntów w ramach prowadzonej działalności gospodarczej.
Taki model jest pozostałością po systemie funkcjonującym jeszcze w czasach Związku Radzieckiego. Po rozpadzie ZSRR Białoruś nie przeprowadziła pełnej prywatyzacji rolnictwa na wzór Polski czy państw Europy Zachodniej. Zamiast tego zachowano dominującą rolę państwa, jednocześnie umożliwiając stopniowe przejmowanie części nierentownych gospodarstw przez inwestorów.
W praktyce oznacza to, iż przedsiębiorstwo rolne może zarządzać choćby kilkunastoma czy kilkudziesięcioma tysiącami hektarów, jednak nie jest właścicielem ziemi. Odpowiada natomiast za jej prawidłowe użytkowanie, utrzymanie produkcji oraz realizację zobowiązań wynikających z zawartych umów.
To rozwiązanie ma zarówno zwolenników, jak i przeciwników. Z jednej strony ogranicza obrót ziemią i zapobiega spekulacji gruntami, z drugiej utrudnia budowanie majątku opartego na własności nieruchomości. Dla inwestorów najważniejsze jest jednak to, iż mogą prowadzić działalność na bardzo dużych areałach bez konieczności angażowania ogromnych środków finansowych na zakup gruntów.

Dawne kołchozy zniknęły tylko z nazwy? Jak dziś funkcjonują państwowe gospodarstwa
W Polsce słowa „PGR”, „kołchoz” czy „sowchoz” kojarzą się przede wszystkim z historią. Na Białorusi wiele przedsiębiorstw funkcjonujących dziś przez cały czas wywodzi się właśnie z takich struktur, choć ich organizacja znacząco zmieniła się na przestrzeni ostatnich lat.
Jak wyjaśnia Bartłomiej Ordanik, w tej chwili działa tam około 1400 dużych gospodarstw rolnych, które odpowiadają za znaczną część krajowej produkcji rolnej. Wiele z nich to przedsiębiorstwa państwowe lub spółki z dominującym udziałem państwa, choć coraz częściej pojawiają się również prywatni inwestorzy przejmujący gospodarstwa wymagające restrukturyzacji. Nie oznacza to jednak, iż wszystkie gospodarstwa funkcjonują w identyczny sposób.
Część z nich osiąga bardzo dobre wyniki ekonomiczne i produkcyjne, inwestując w nowoczesny sprzęt, nowe obory czy technologie uprawy. Inne przez lata borykają się z problemami finansowymi, niską wydajnością oraz przestarzałą organizacją pracy. To właśnie takie przedsiębiorstwa trafiają najczęściej do programów restrukturyzacyjnych lub są przekazywane inwestorom gotowym podjąć się ich odbudowy.
Czy na Białorusi można kupić gospodarstwo rolne?
Dla polskiego rolnika odpowiedź na pytanie o zakup gospodarstwa wydaje się oczywista. W Polsce nabycie ziemi rolnej oznacza przede wszystkim zakup gruntów, które stają się własnością rolnika. Na Białorusi mechanizm wygląda zupełnie inaczej.
Bartłomiej Ordanik zwraca uwagę, iż przejęcie gospodarstwa nie polega na zakupie samej ziemi. Inwestor przejmuje całe funkcjonujące przedsiębiorstwo – wraz z budynkami, infrastrukturą, maszynami, stadami zwierząt oraz pracownikami.
To rozwiązanie sprawia, iż rozpoczęcie działalności wygląda zupełnie inaczej niż w Polsce. Z jednej strony inwestor nie musi angażować ogromnych środków finansowych na zakup ziemi, której wartość w przypadku kilkunastu lub kilkudziesięciu tysięcy hektarów byłaby praktycznie nieosiągalna. Z drugiej strony przejmuje odpowiedzialność za całe przedsiębiorstwo wraz z jego problemami.
W praktyce oznacza to konieczność utrzymania produkcji, zatrudnienia pracowników oraz realizowania zobowiązań wobec lokalnych społeczności. Nie jest więc to zakup pojedynczego gospodarstwa rodzinnego, ale objęcie zarządzania dużym przedsiębiorstwem, które często przez lata funkcjonowało w trudnej sytuacji ekonomicznej.

Dlaczego inwestorzy przejmują nierentowne gospodarstwa?
W Polsce wielu rolników rozwija swoje gospodarstwa stopniowo – dokupując kolejne działki, budując nowe obory czy inwestując w park maszynowy. Na Białorusi rozwój dużych przedsiębiorstw bardzo często rozpoczyna się od restrukturyzacji już istniejących gospodarstw. To właśnie taki model wybrali polscy inwestorzy.
Zamiast tworzyć gospodarstwo od podstaw, zdecydowali się przejąć przedsiębiorstwa, które przez wiele lat przynosiły straty. Była to decyzja znacznie bardziej ryzykowna, ale jednocześnie otwierająca możliwość szybkiego zwiększenia skali produkcji. Jak podkreślają, największym wyzwaniem nie były same inwestycje finansowe, lecz uporządkowanie całego systemu funkcjonowania gospodarstw.
W wielu przypadkach należało od nowa zaplanować strukturę zasiewów, odbudować produkcję pasz, poprawić organizację pracy oraz wprowadzić nowoczesne standardy zarządzania. Proces ten trwał kilka lat i wymagał konsekwentnego realizowania założonego planu. Dopiero po uporządkowaniu podstaw możliwe było myślenie o dalszym rozwoju przedsiębiorstwa.
Duże gospodarstwa to standard, a nie wyjątek
Jedną z cech charakterystycznych białoruskiego rolnictwa jest skala produkcji. Podczas gdy w Polsce dominują gospodarstwa rodzinne o powierzchni od kilkunastu do kilkudziesięciu hektarów, na Białorusi nikogo nie dziwią przedsiębiorstwa gospodarujące na kilku czy choćby kilkunastu tysiącach hektarów.
Tak duże areały wynikają przede wszystkim z historii tamtejszego rolnictwa. Dawne kołchozy i sowchozy obejmowały rozległe kompleksy gruntów, które po zmianach ustrojowych w wielu przypadkach zachowały swoją strukturę organizacyjną. Dzięki temu współczesne przedsiębiorstwa przez cały czas dysponują dużymi, zwartymi areałami pól, co znacznie ułatwia organizację produkcji.
Duża powierzchnia pozwala również efektywniej wykorzystywać nowoczesny sprzęt. Wydajne kombajny, opryskiwacze czy zestawy uprawowe mogą pracować praktycznie bez konieczności częstego przemieszczania się pomiędzy niewielkimi działkami, co ogranicza straty czasu i zmniejsza koszty produkcji.
Jednocześnie zarządzanie takim przedsiębiorstwem wymaga zupełnie innego podejścia niż prowadzenie gospodarstwa rodzinnego. Każda decyzja dotycząca terminu siewu, nawożenia czy zbiorów musi być podejmowana z dużym wyprzedzeniem. Przy areale liczonym w tysiącach hektarów choćby kilkudniowe opóźnienie może oznaczać poważne konsekwencje dla całego sezonu.

Państwo przez cały czas odgrywa istotną rolę
Choć na Białorusi coraz częściej pojawiają się prywatni inwestorzy, państwo przez cały czas pozostaje ważnym uczestnikiem rynku rolnego.
Dotyczy to nie tylko własności gruntów, ale również funkcjonowania wielu przedsiębiorstw, organizacji produkcji czy kierunków rozwoju poszczególnych gałęzi rolnictwa. Dla osób przyzwyczajonych do polskich realiów może to być zaskakujące, jednak właśnie taki model obowiązuje tam od wielu lat.
Nie oznacza to jednak, iż wszystkie gospodarstwa funkcjonują w jednakowy sposób. Coraz więcej przedsiębiorstw wdraża nowoczesne technologie, inwestuje w wysokiej klasy maszyny oraz korzysta z rozwiązań dobrze znanych również polskim rolnikom. Granica między państwowym systemem a nowoczesnym zarządzaniem jest więc znacznie mniej wyraźna, niż mogłoby się wydawać.
To właśnie sprawia, iż rolnictwo na Białorusi jest tak interesujące. Z jednej strony opiera się na rozwiązaniach wywodzących się jeszcze z czasów Związku Radzieckiego, z drugiej coraz śmielej wykorzystuje technologie i metody zarządzania charakterystyczne dla nowoczesnych gospodarstw funkcjonujących w Europie.
Polska i Białoruś. Dwa modele rolnictwa, dwa różne podejścia
Choć Polska i Białoruś graniczą ze sobą, rolnictwo w obu krajach rozwijało się przez ostatnie dekady w zupełnie innym kierunku. W Polsce dominują gospodarstwa rodzinne, których właściciele stopniowo powiększają areał, inwestują we własny sprzęt i samodzielnie podejmują decyzje dotyczące produkcji. Na Białorusi podstawę systemu przez cały czas stanowią duże przedsiębiorstwa gospodarujące na tysiącach hektarów, a zdecydowana większość gruntów pozostaje własnością państwa. Różnice widoczne są już na poziomie organizacji pracy.
W polskim gospodarstwie właściciel często sam wykonuje większość prac polowych, obsługuje maszyny i zarządza produkcją. W dużym białoruskim przedsiębiorstwie funkcjonują natomiast całe działy odpowiedzialne za poszczególne obszary działalności – produkcję roślinną, hodowlę bydła, mechanizację, logistykę czy utrzymanie infrastruktury.
Przy gospodarstwie liczącym kilkanaście lub kilkadziesiąt tysięcy hektarów taki model jest po prostu koniecznością. Jednocześnie Bartłomiej Ordanik zwraca uwagę, iż niezależnie od kraju podstawowe zasady prowadzenia gospodarstwa pozostają takie same. Najważniejsze jest odpowiednie przygotowanie produkcji, terminowe wykonywanie zabiegów oraz rozsądne gospodarowanie kosztami. Bez tego choćby największy areał nie zagwarantuje sukcesu.
Czy państwowy model ma swoje zalety?
W Polsce przez lata utarło się przekonanie, iż państwowe gospodarstwa rolne są rozwiązaniem należącym do przeszłości. Tymczasem doświadczenia z Białorusi pokazują, iż sam model własności nie przesądza jeszcze o wynikach gospodarstwa.
Wśród przedsiębiorstw państwowych można znaleźć zarówno gospodarstwa bardzo dobrze zarządzane, jak i takie, które od lat wymagają gruntownej restrukturyzacji. Podobnie wygląda sytuacja w sektorze prywatnym – sam fakt zmiany właściciela nie oznacza automatycznie poprawy wyników.
O powodzeniu decydują przede wszystkim ludzie. To oni planują produkcję, podejmują decyzje inwestycyjne, organizują pracę i odpowiadają za wykorzystanie dostępnych zasobów. choćby najlepszy sprzęt czy nowoczesne budynki nie zastąpią dobrze funkcjonującego zespołu.
Bartłomiej Ordanik wielokrotnie podkreśla, iż właśnie dlatego tak dużo uwagi poświęcono zmianie organizacji pracy oraz budowaniu odpowiedzialności wśród pracowników. Bez tego żadna modernizacja nie przyniosłaby oczekiwanych rezultatów.

Białoruś przez cały czas ma ogromny potencjał
Zdaniem polskich inwestorów jednym z największych atutów białoruskiego rolnictwa pozostaje potencjał rozwoju. Duże, zwarte kompleksy pól, stosunkowo dobre gleby oraz możliwość prowadzenia produkcji na bardzo dużą skalę sprawiają, iż przy odpowiednim zarządzaniu gospodarstwa mogą osiągać bardzo dobre wyniki.
Jednocześnie wiele przedsiębiorstw wciąż wymaga modernizacji. Dotyczy to zarówno infrastruktury, jak i organizacji pracy, technologii uprawy czy zarządzania produkcją zwierzęcą. To właśnie dlatego prywatni inwestorzy przez cały czas dostrzegają tam przestrzeń do rozwoju.
Jak zauważa Bartłomiej Ordanik, wiele rozwiązań, które dziś są standardem w Polsce, na Białorusi dopiero zaczyna być wdrażanych. Oznacza to, iż dobrze przygotowane przedsiębiorstwo może stosunkowo gwałtownie poprawić efektywność produkcji.
Nie oznacza to jednak, iż prowadzenie działalności jest pozbawione ryzyka. Rolnictwo – niezależnie od kraju – pozostaje uzależnione od pogody, cen środków produkcji, sytuacji na rynkach rolnych czy zmian politycznych. Dlatego inwestowanie w tej branży zawsze wymaga długofalowego myślenia.
„Nie ma prostych przepisów na sukces”
Podczas rozmowy Bartłomiej Ordanik kilkukrotnie podkreślał, iż wielu osobom ogromne areały mogą kojarzyć się przede wszystkim z dużymi pieniędzmi i nowoczesnymi maszynami. Jego zdaniem takie spojrzenie jest jednak zbyt powierzchowne.
Za każdym dobrze funkcjonującym gospodarstwem stoją setki codziennych decyzji, których nie widać podczas krótkiej wizyty w polu. To planowanie zasiewów, kontrolowanie kosztów, organizowanie pracy ludzi, dbanie o sprzęt, reagowanie na zmieniającą się pogodę czy podejmowanie decyzji inwestycyjnych z myślą o kolejnych latach.
Rolnictwo jest proste tylko z pozoru. Trzeba umieć podejmować decyzje każdego dnia i być gotowym na to, iż nie wszystko da się przewidzieć. Sukces buduje się małymi krokami, a nie jedną dużą inwestycją
– podkreśla Bartłomiej Ordanik.
6 godzin temu















