Głębosz nie zawsze jest potrzebny. Kiedy warto wykonać głęboszowanie?

1 godzina temu
Zdjęcie: głębosz głęboszowanie podeszwa płużna


Zagęszczenie roli to problem powszechny, ale często bagatelizowany przez plantatorów. Okres pożniwny jest doskonałym momentem na polową diagnozę i podjęcie skutecznych działań przywracających odpowiednie stosunki wodno-powietrzne gleby.

Zagęszczenie gleby – skąd bierze się problem?

Na wstępie należy jasno i wyraźnie podkreślić – każda nadmiernie zagęszczona gleba to gleba zdegradowana. Czym jest jednak to zjawisko? Otóż – jak mówi jedna ze znalezionych w publikacjach definicji – degradacja ma miejsce, jeżeli agregaty glebowe zostają silnie ściśnięte, a ilość przestrzeni pomiędzy nimi jest nienaturalnie mała.

Warstwa zagęszczona „odcina” korzenie roślin od żyznego podglebia znajdującego się pod zagęszczeniem. Przerywa także podsiąkanie wody, co zwiększa wrażliwość roślin na suszę. W przypadku obfitych opadów deszczu nie będzie ona mogła natomiast odpłynąć w głąb profilu glebowego – wówczas korzenie znajdą się w swego rodzaju wannie przepełnionej wodą.

Uprawa bezorkowa w małym gospodarstwie. Jak odejść od pługa krok po kroku?

Podeszwa płużna – jak powstaje?

Zagęszczenie gleby to jeden z najczęstszych elementów degradacji ekosystemu rolniczego. W produkcji polowej przekłada się przede wszystkim na utratę potencjału plonowania. Zdiagnozowanie problemu nie należy jednak – wbrew pozorom – do prostych zadań, ale o tym wspomnimy za moment.

Najbardziej znany rolnikom rodzaj zagęszczenia gleby to tzw. podeszwa płużna. Powstaje ona w wyniku wykonywania wieloletniej orki – także innych zabiegów uprawowych – na tą samą głębokość oraz ugniatania bruzdy przez koła ciągnika i płozy pługa. Do wzrostu zagęszczenia przyczynia się także nadmierne i wielokrotne ujeżdżanie gleby ciężkimi maszynami i to często w nieodpowiednich warunkach wilgotnościowych.

Podeszwa płużna – jakie daje objawy?

Jednym z pierwszych objawów nadmiernie zagęszczonej gleby są zastoiska wodne. To miejsca na polu, gdzie woda zalega przez długi czas – choćby po umiarkowanych opadach deszczu. W konsekwencji dochodzi do rozregulowania stosunków wodno-powietrznych w glebie.

Drugi objaw jest widoczny natomiast w trakcie wegetacji. To miejsca występujące na polach pasowo lub w postaci „placów” z zżółkniętymi lub brunatniejącymi roślinami. Powód? Brak wystarczającej ilości tlenu, który utrudnia ich prawidłowy rozwój – rośliny wolniej wzrastają i przedwcześnie zamierają. Te objawy są często mylone przez rolników np. z niskim pH gleby lub niedoborami makro- czy mikroelementów.

Jak sprawdzić, czy gleba wymaga głęboszowania?

Najważniejszy element oceny stopnia zagęszczenia gleby to analiza polowa. Przed wyjściem w teren warto zaopatrzyć się w podstawowe narzędzia, takie jak szpadel albo penetrometr – urządzenie pomiarowe do dokładnego ustalenia zagęszczenia gleby. Nie musimy jednak posiadać jego profesjonalnej wersji. Penetrometr może być bowiem prymitywnym narzędziem wykonanym ze zwykłego drutu z rączką.

Prosty penetrometr wykonany z pręta zakończonego rączką. Fot. M. Wołosowicz

Z takim przyrządem udajemy się w pierwszej kolejności w miejsca najbardziej „podejrzane”. Po wbiciu w glebę możemy wyczuć wyraźny opór. To znak, iż na danej głębokości zaczyna się warstwa zagęszczona. Zaawansowane penetrometry są wyposażone w pomiar siły nacisku pozwalający na precyzyjne określenie stopnia ubicia gleby.

Cennym narzędziem jest również wspomniany szpadel, dzięki którego wykonamy odkrywkę glebową. To ona pozwala określić rodzaj i strukturę gleby, grubość warstwy zagęszczonej oraz ocenić system korzeniowy roślin. Dodatkowo warto ponakłuwać glebę ostrym narzędziem w całym profilu.

W tym miejscu należy jednak podkreślić kluczową zasadę przy przeprowadzaniu tego typu diagnoz. Nie wykonujemy ich w przypadku nadmiernie przesuszonej gleby, ponieważ ma ona wówczas naturalną tendencję do twardnienia i zbrylania.

Wyczyniec polny w zbożach. Jak go zwalczać, zanim będzie za późno?

Kiedy głęboszować pole? Nie zawsze co kilka lat

W powszechnej opinii powielana jest pewna informacja, a raczej mit. Wielu rolników twierdzi, iż głęboszowanie powinno być wykonywane cyklicznie co cztery lata. Nie jest to jednak prawda.

Zabieg ten powinien być bowiem wykonywany z konieczności po wspomnianej analizie polowej. Powód? Głęboszowanie generuje wysokie zużycie paliwa i elementów roboczych oraz pochłania dużą ilość cennego czasu. Ten argument powinien być chyba wystarczający w dobie wysokich cen za olej napędowy oraz optymalizacji kosztów.

Jaki głębosz wybrać i na jaką głębokość pracować?

Co jednak zrobić, jeżeli zajdzie konieczność mechanicznej ingerencji w glebę? Przede wszystkim warto rozpocząć od prawidłowego doboru narzędzi. Na rynku dostępnych jest wiele typów głęboszy. Wyposażone są one w różne rodzaje dłut, słupic i zabezpieczeń. Najlepszym wariantem są narzędzia z redlicami, które rozluźniają dolne warstwy gleby bez efektu mieszania i wyrzucania jej na powierzchnię.

Przed wykonaniem zabiegu konieczne jest również ustalenie głębokości pracy głębosza – powinna być ona o kilka centymetrów głębsza niż dolna warstwa zagęszczenia. Należy zwrócić szczególną uwagę na ten parametr i monitorować go na bieżąco. Zbyt płytka praca może nie przynieść zamierzonego efektu, a nadmierna głębokość przyczynić się do uszkodzenia instalacji drenarskich.

Sieje setki hektarów słonecznika zamiast żyta! Na tej roślinie zarobisz lepiej niż na rzepaku?

Co daje głęboszowanie i kiedy zabieg jest skuteczny?

Odpowiednia wilgotność roli to kolejny istotny element. Najlepsze efekty głęboszowania uzyskamy wtedy, gdy gleba podczas pracy łapy głębosza kruszy się i pęka. W takich warunkach efektywność zabiegu jest największa. Niedopuszczalne jest natomiast głęboszowanie, gdy gleba jest nadmiernie uwilgotniona i się „maże”. Zabieg wykonany w takich warunkach może przynieść więcej problemów niż korzyści – dodatkowe zagęszczenie.

Z uwagi na wspomniane uwarunkowania jednym z najlepszych momentów na wykonanie głęboszowania jest okres pożniwny, przed siewem rośliny następczej. Zabieg warto wykonywać pod kątem do kierunku siewu przedplonu. Należy natomiast zdać sobie sprawę, iż głęboszowanie nie zastąpi uprawy pożniwnej – chyba iż narzędzie jest wyposażone w wały mulczujące lub zagregowane z broną talerzową. Dużym błędem jest jednak wykonanie zabiegu bez wspomnianych maszyn, bowiem niezagęszczone otwarte kanały spowodują utratę wody z całego profilu glebowego.

Jak maszyny rolnicze powodują zagęszczenie gleby?

Coraz więcej uwagi, a choćby badań naukowych poświęca się analizie ugniatania gleby przez maszyny rolnicze. W najmniejszym stopniu oddziałują gąsienicowe układy jezdne – stanowią one jednak jak dotąd mały odsetek w rolnictwie.

W przypadku klasycznego ogumienia istotnym parametrem jest jego szerokość. Warto również kontrolować ciśnienie w oponach i regulować je w zależności od potrzeb – im mniejsze ciśnienie, tym mniejsze ugniatanie.

Zapamiętaj!

Dbanie o strukturę gleby i prawidłowe stosunki wodno-powietrzne to fundament efektywnej produkcji polowej. Należy regularnie monitorować kondycję roślin oraz rozwój systemu korzeniowego, a każdy zabieg uprawowy wykonywać świadomie i z rozwagą.

Głęboszowanie w praktyce – doświadczenia rolnika

Paweł Kleszczyński
pow. ostrowski, woj. wielkopolskie
12 ha gruntów rolnych klasy IVb do VI produkcja roślinna

– W 2012 roku przejąłem gospodarstwo od swoich teściów. Zauważyłem wówczas, iż na polach widoczny jest problem zagęszczenia gleby. Objawiał się on przede wszystkim w postaci zastoisk wodnych występujących niemal na wszystkich działkach. Podglebie na większości pól jest ilaste. Główną przyczyną powstania zagęszczeń była orka wykonywana wielokrotnie na tą samą głębokość.

Po objęciu „sterów” postanowiłem zmienić podejście do uprawy roli i przywrócić jej odpowiednią strukturę. Zakupiłem ciągnik Ursus 914, a jako narzędzie do walki z zagęszczeniem posłużył nabyty głębosz. To „samoróbka” z trzema łapami pochodzącymi z maszyny Unia Kret. Głębosz ma zabezpieczenia zrywalne, które są w zupełności wystarczające, gdyż na polach nie ma kamieni.

Założyłem początkowo, iż skoro podeszwa płużna zaczyna się na 20 cm – bo na taką głębokość była wykonywana orka – to wystarczy wykonać zabieg na 30–40 cm, aby zniszczyć zagęszczenie. w tej chwili posiadam już najprostszy penetrometr i przy jego pomocy określam głębokość i stopień zagęszczenia.

Głęboszowanie zwykle wykonuję po żniwach lub w okresie późnojesiennym, tuż przed nadejściem zimy. Po latach pracy na polach nie obserwuję już zagęszczenia gleby. To także zasługa wykonywanej od 11 lat uprawy bezorkowej.

Jako puentę przytoczę jeszcze jedną ciekawostkę, a może bardziej wspomnienie. Jeden z odcinków programu „Sonda”, nagranych w latach 80., był poświęcony glebie. Pada tam między innymi stwierdzenie – głęboszowanie jest sposobem niwelowania pewnych szkód, które nastąpiły na skutek wykonywania głębokiej orki. Warto o tym pamiętać również i dziś.

Idź do oryginalnego materiału