Grad wielkości 10 cm zniszczył uprawy. „Myślałem, iż to koniec świata”

1 godzina temu
Zdjęcie: Grad wielkości 10 cm zniszczył uprawy. „Myślałem, że to koniec świata”


Grad o średnicy choćby 8–10 cm, potężna ulewa i pola, z których części plonu nie będzie można już zebrać. W piątek, 7 sierpnia 2026 roku przez gospodarstwo Leszka Osowskiego przeszła gwałtowna nawałnica. Rolnik szacuje, iż rzeczywiste straty mogą sięgnąć co najmniej 70 proc.

Leszek Osowski wraz z żoną prowadzi ponad 80-hektarowe gospodarstwo nastawione na produkcję roślinną. Wystarczyło zaledwie kilka minut, aby skutki całego sezonu pracy stanęły pod znakiem zapytania.

Grad wielkości 8–10 cm spadł na pola

W czwartek 6 sierpnia przez gospodarstwo przeszło wyjątkowo silne gradobicie. Według relacji rolnika kule gradu osiągały 8–10 cm średnicy, a całe zjawisko trwało około 10 minut.

Grad spadał z ogromną siłą, a nawałnicy towarzyszyły potężny huk, świst i grzmot. Jak podkreśla gospodarz, choćby najstarsi mieszkańcy okolicy nie pamiętają podobnego zjawiska.

W ciągu 10 minut prawie pół gospodarstwa przestało istnieć. Kule spadającego gradu miały 8–10 cm średnicy. Jak rozmawiam z innymi, to choćby najstarsi ludzie czegoś takiego nie pamiętają

– relacjonuje Leszek Osowski.

Z informacji przekazywanych przez mieszkańców pobliskich miejscowości wynika, iż miejscami spadały również duże, nieregularne bryły lodu. Niektóre z nich miały ważyć choćby około pół kilograma.

Po gradobiciu przyszła potężna ulewa

Po gradzie rozpoczęły się intensywne opady deszczu. Według szacunków mieszkańców w ciągu 10–15 minut mogło spaść miejscami choćby około 140 litrów wody na metr kwadratowy. Dokładnego wyniku w gospodarstwie nie udało się jednak zmierzyć, ponieważ urządzenie pomiarowe zostało uszkodzone przez grad.

Ogromna ilość wody spływała przez pola, powodując silną erozję. Na wzniesieniach i pomiędzy łanami powstały głębokie wymycia i koryta utworzone przez spływającą wodę.

Zboża znalazły się pod wodą

Kolejne opady jeszcze bardziej pogorszyły sytuację. Na obniżonych fragmentach pól zebrało się tyle wody, iż zbiór części upraw może być niemożliwy.

Według szacunków gospodarza około 8–10 hektarów zbóż znalazło się pod wodą. Szczególnie ucierpiał owies – cztery hektary tej uprawy zostały zalane. W gospodarstwie znajduje się również kilka innych pól położonych w obniżeniach terenu, gdzie straty mogą być całkowite.

Nawet tam, gdzie zboże będzie można zebrać, warunki podczas żniw będą bardzo trudne. Rozmoknięta gleba utrudnia wjazd kombajnem i zwiększa ryzyko ugrzęźnięcia maszyny.

Rolnik szacuje straty na minimum 70 proc.

Zboża ozime w gospodarstwie były ubezpieczone. Po oględzinach straty zostały oszacowane przez ubezpieczyciela na około 40–50 proc. Zdaniem rolnika rzeczywista skala szkód będzie jednak znacznie większa.

Do roślin zniszczonych bezpośrednio przez grad dochodzą zalane fragmenty pól oraz zboża, których nie uda się zebrać. Wzrosną również koszty samych żniw – potrzebne będzie więcej paliwa, a praca ciężkich maszyn na rozmokniętej glebie zwiększa ryzyko awarii.

Straty uważam, iż będą gdzieś w granicach minimum 70 proc. Do tego dojdą koszty zbioru: więcej paliwa i więcej awarii, bo kombajn się kopie, a ziemia jest rozmokła

– podkreśla gospodarz.

Problemem będzie również jakość zebranego ziarna. Po intensywnych opadach może ono wymagać suszenia, a osiągnięcie parametrów oczekiwanych przez odbiorców będzie znacznie trudniejsze.

Kukurydza miała zastąpić wymarznięty rzepak

Wyjątkowo trudna sytuacja jest także na plantacji kukurydzy. Została wysiana 9 maja jako uprawa zastępcza po rzepaku ozimym, który wcześniej ucierpiał wskutek wiosennych przymrozków sięgających według relacji gospodarza choćby -12°C.

Kukurydza miała więc częściowo uratować sezon na polu po zlikwidowanym rzepaku. Po gradobiciu z 6 sierpnia również ona została jednak bardzo poważnie zniszczona.

Gospodarstwo stoi teraz przed decyzją, co zrobić z uszkodzoną plantacją. Jednym z rozważanych rozwiązań jest przeznaczenie kukurydzy na kiszonkę, o ile jej stan pozwoli jeszcze na taki zbiór.

Grad zniszczył również panele i uszkodził ciągnik

Skutki nawałnicy nie ograniczyły się do pól. Grad uszkodził również jeden z ciągników oraz rozbił panele fotowoltaiczne znajdujące się w gospodarstwie. Ślady uderzeń pozostały na dachach pokrytych blachą i blachodachówką. Jeszcze większe szkody pojawiły się na starszych budynkach z pokryciem eternitowym, w którym grad wybił dziury.

Siłę zjawiska pokazują również straty wśród zwierząt. Po przejściu nawałnicy znajdowano martwe ptaki, a według relacji okolicznych gospodarzy ucierpiało także bydło przebywające w tym czasie na pastwiskach.

„Co będzie dalej? Ciężko powiedzieć”

Pełną skalę strat będzie można określić dopiero po zejściu wody i zakończeniu żniw. Już teraz wiadomo jednak, iż konsekwencje kilkunastu minut ekstremalnej pogody gospodarstwo będzie odczuwało znacznie dłużej.

Oprócz utraconych plonów trzeba będzie zmierzyć się z kosztami trudniejszego zbioru, suszenia ziarna, naprawą infrastruktury oraz zagospodarowaniem uszkodzonej kukurydzy.

Co będzie dalej? Ciężko nam powiedzieć

– podsumowuje Leszek Osowski.

Idź do oryginalnego materiału