Jak przerobiono Holmera na samojezdny aplikator do gnojowicy? Niezwykła maszyna z Podlasia

1 godzina temu
Zdjęcie: aplikator do gnojowicy gnojowica


Ze względu na bardzo znaczące wzrosty cen nawozów mineralnych gnojowica stała się już nie tyle problematycznym produktem ubocznym, co niezwykle cennym nawozem organicznym. Mimo to, nad Wisłą przez cały czas trudno o gospodarstwo posiadające wydajne i nowoczesne systemy pozwalające rozlać gnojowicę na dużych powierzchniach i to w taki sposób, by minimalizować straty cennych pierwiastków.

Jednym z gospodarstw, na którym możemy zobaczyć to, co do niedawna znaliśmy tylko z państw takich, jak Holandia, Dania czy Niemcy jest GR Parcewo. Mierzy się ono bowiem z niezwykle trudnym zadaniem, jakim jest zagospodarowanie kilkudziesięciu tysięcy metrów sześciennych gnojowicy rocznie. Rozlanie na pola tak dużych ilości nawozu dzięki wyłącznie klasycznych wozów asenizacyjnych byłoby bardzo czasochłonne.

Nowoczesna aplikacja gnojowicy – mniej strat azotu, większa efektywność

Dlaczego gnojowica jako nawóz stała się cenna?

Pan Andrzej w swoim gospodarstwie bardzo racjonalnie podchodzi do kwestii nawożenia, w tej chwili oprócz nawozów organicznych stosuje wyłącznie RSM. Fot. E. Lemański

Andrzej Brzozowski wraz z synem Łukaszem prowadzi gospodarstwo rolne, którego siedziba znajduje się w miejscowości Parcewo na Podlasiu. Historia gospodarstwa sięga 1986 roku, w którym to pan Andrzej dostał od swoich rodziców 2,6 hektara i 7 krów.

Rozwój gospodarstwa ruszył z kopyta w roku 1993, wówczas panu Andrzejowi udało się zakupić gospodarstwo o powierzchni 180 ha, w którego skład wchodziły obory i stado krów dojnych liczące 120 sztuk.

Dziś skala produkcji GR Parcewo jest ogromna, 880 ha gruntów ornych, 80 tys. świń hodowanych w cyklu zamkniętym (2800 loch) oraz 3000 sztuk bydła opasowego. Rolnik jest jednym z największych producentów trzody chlewnej oraz bydła mięsnego we wschodniej części kraju.

Część obór prowadzona jest w systemie ściółkowym, świniarnie zaś w systemie bezściółkowym. 80 tys. świń utrzymywanych na rusztach to istna fabryka gnojowicy. Areał, którym dysponuje pan Andrzej, oczywiście, nie pozwala zgodnie z prawem wykorzystać całości gnojowicy w obrębie gospodarstwa, czego konsekwencją jest konieczność współpracy z okolicznymi rolnikami. Rolnik jednak korzysta z nawozów organicznych tak bardzo, jak to tylko możliwe.

Co roku moje pola poddawane są badaniom na zasobność składników pokarmowych w glebie, do analizy oddaję też gnojowicę oraz obornik. Na podstawie wyników decyduję o tym, na którym polu zastosować obornik, a na którym gnojowicę oraz jakie dawki tych nawozów wprowadzić do gleby. Takie podejście do nawożenia organicznego sprawiło, iż kilka lat temu podjąłem decyzję o rezygnacji z mineralnego nawożenia fosforem i potasem. Z perspektywy tego roku mogę powiedzieć, iż oszczędziłem około 4 tys. złotych na każdym hektarze kukurydzy

– opowiada rolnik.

Jak działa samojezdny aplikator do gnojowicy?

W strukturze zasiewów pana Andrzeja rośliną dominującą jest kukurydza, która stanowi 96% powierzchni zasiewów. Jeszcze kilka lat temu nawożenie organiczne było przeprowadzane raz jesienią, a drugi raz wczesną wiosną. Warunki pogodowe oraz natłok innych prac sprawiały, iż wiosną nie udawało się rozwieźć gnojowicy dostatecznie szybko, a to z kolei wymuszało opóźnianie terminu siewu. Gdy zamknięto cukrownię w Łapach, pan Andrzej podjął decyzję o rezygnacji z uprawy buraka cukrowego.

Gospodarstwo posiadało wówczas jeden kombajn do zbioru buraków Holmer. Rolnik postanowił poddać je głębokiej modernizacji i całkowicie zmienić jego przeznaczenie. Usunięte zostało wszystko, co zbędne, zespół wyorujący, wszystkie przenośniki i zbiornik. Ostała się jedynie rama, kabina i silnik. W miejsce zbiornika na buraki trafił specjalnie stworzony zbiornik na gnojowicę o pojemności 28 m3. Tył maszyny został doposażony w trójpunktowy układ zawieszenia, na którym montowany jest stworzony od zera w gospodarstwie aplikator doglebowy.

Ile gnojowicy na hektar? Praktyczny przewodnik dla rolnika

Gdy przerobiony Holmer w pełni się sprawdził, wtedy została podjęta decyzja o zakupie drugiej maszyny. W przypadku drugiego Holmera wykonanie zbiornika i dwóch aplikatorów zostało zlecone firmie Dynamic Metal. W zależności od tego, jakim siewnikiem było obsiane dane pole, może mieć on 8 lub 12 redlic. Do tego wymienione zostało ogumienie. Maszyna musi mieścić się kołami w międzyrzędzia, jednak całkowita masa przekraczająca 40 ton i wąskie opony już na pierwszy rzut oka nie wyglądają na dobre połączenie.

Jedynym sensownym rozwiązaniem wydawało się zastosowanie ogumienia bliźniaczego do upraw międzyrzędowych, które umożliwia niejako „okroczenie” jednego rzędu przez dwie opony bez jego uszkadzania. Osiem opon o szerokości 540 mm zapewnia już zadowalającą powierzchnię styku maszyny z gruntem. Mimo wszystko operator musi być skupiony i prowadzić maszynę z niemal zegarmistrzowską precyzją, bo 10 cm przerwy po obu stronach, pomiędzy oponą a rzędem roślin, to bardzo niewiele.

Aplikator do gnojowicy zbudowany jest z:

  • ramy,
  • głowicy rozdzielającej,
  • sprężystych zębów z redlicami sercowymi i bocznymi podcinaczami,
  • umieszczonego z tyłu zgrzebła.

Całość umożliwia aplikację gnojowicy wprost do gleby w kukurydzy, choćby gdy ma ona ok. metr.

W celowaniu oponą w międzyrzędzia operatorowi pomaga pręt umieszczony pod kabiną, który stanowi punkt odniesienia względem środkowego rzędu roślin. Fot. E. Lemański
Samojezdny aplikator do gnojowicy to niecodzienny widok na polskich polach. Fot. E. Lemański

Jakie efekty daje doglebowa aplikacja gnojowicy?

Jak pokazuje praktyka, taka doglebowa aplikacja gnojowicy posiada szereg pozytywnych skutków. Oprócz dostarczenia składników pokarmowych i wody prosto pod korzeń rośliny, boczne podcinacze doskonale spulchniają glebę, niszcząc powierzchniowe zaskorupienie.

Dodatkowo, aplikator pełni funkcję pielnika, niszcząc te chwasty, które uchowały się przed herbicydem, a zgrzebło zamocowane na samym końcu wyrównuje spulchniony pas i przykrywa gnojowicę, redukując straty, zwłaszcza azotu, i ograniczając nieprzyjemny zapach. Kukurydza po takim zabiegu zyskuje niesamowity wigor wzrostu, a rolnik ma więcej czasu w uporanie się z milionami litrów gnojowicy.

Idź do oryginalnego materiału