Nowelizacja Prawa łowieckiego wywołuje spór. PZŁ ostrzega przed skutkami dla rolników i państwa

1 godzina temu

Kto będzie szacował szkody w uprawach, wypłacał odszkodowania i regulował liczebność dzikich zwierząt, o ile proponowane zmiany w Prawie łowieckim ograniczą możliwość prowadzenia polowań? Polski Związek Łowiecki przekonuje, iż właśnie te pytania powinny znaleźć się w centrum debaty nad obywatelskim projektem nowelizacji ustawy.

Nowelizacja Prawa łowieckiego wywołuje spór. PZŁ ostrzega przed skutkami dla rolników i państwa, Fot. PZŁ

Zdaniem PZŁ propozycja nie dotyczy wyłącznie organizacji polowań i praw właścicieli nieruchomości. Jej konsekwencje mogą objąć rolnictwo, zwalczanie chorób zakaźnych zwierząt, bezpieczeństwo na drogach, budżet państwa oraz zarządzanie populacjami zwierzyny.

Projekt pozostaje na etapie obywatelskiej inicjatywy ustawodawczej. Aby trafił do dalszych prac w Sejmie, jego autorzy muszą zebrać co najmniej 100 tys. podpisów.

PZŁ zapowiada szczegółowe uwagi do projektu

Polski Związek Łowiecki poinformował, iż monitoruje przebieg zbiórki podpisów. o ile projekt zostanie formalnie skierowany do prac legislacyjnych, organizacja zamierza przekazać przedstawicielom rządu szczegółową analizę proponowanych regulacji.

PZŁ zapowiada przedstawienie uwag dotyczących zarówno konstrukcji prawnej projektu, jak i jego potencjalnych następstw społecznych, gospodarczych oraz finansowych.

Na obecnym etapie związek zarzuca autorom projektu przede wszystkim brak pełnej analizy skutków. W ocenie PZŁ w uzasadnieniu nie wskazano kosztów wprowadzanych zmian, źródeł ich finansowania ani dodatkowych obowiązków, które mogą zostać przeniesione na administrację publiczną.

Związek wskazuje na luki i niespójności prawne

Jednym z podstawowych zarzutów jest częściowa zmiana ustawy bez dostosowania pozostałych jej zapisów do nowego modelu.

Według PZŁ projekt modyfikuje wybrane przepisy Prawa łowieckiego, ale nie porządkuje całego systemu. W konsekwencji mogą powstać luki prawne, sprzeczności między poszczególnymi regulacjami oraz problemy z praktycznym stosowaniem ustawy.

Związek twierdzi również, iż część proponowanych rozwiązań nadmiernie ingeruje w prawa i wolności obywatelskie.

Projekt zawiera przepisy, które w ocenie Polskiego Związku Łowieckiego w sposób rażący naruszają konstytucyjne prawa obywateli oraz odbiegają od standardów demokratycznego państwa prawa – czytamy w stanowisku Zarządu Głównego PZŁ.

Są to jednak zarzuty przedstawione przez organizację łowiecką. Ostateczna ocena zgodności projektu z konstytucją należałaby do organów uczestniczących w procesie legislacyjnym, a w razie uchwalenia przepisów – również do adekwatnych sądów.

Polowania mogą zniknąć z dużej części kraju

Najpoważniejsze ostrzeżenie PZŁ dotyczy możliwości prowadzenia gospodarki łowieckiej. Zdaniem związku przyjęcie projektu w obecnej formie może doprowadzić do wyłączenia polowań na większości terytorium Polski.

PZŁ wskazuje, iż oznaczałoby to faktyczną zmianę obowiązującego modelu łowiectwa. Koła łowieckie nie mogłyby realizować części zadań związanych z regulowaniem liczebności zwierząt, ochroną upraw oraz wykonywaniem planów łowieckich.

Według związku ograniczenia miałyby dotyczyć nie tylko zwykłych polowań, ale również odstrzałów redukcyjnych i sanitarnych.

Projektowane przepisy uniemożliwią w praktyce jakiekolwiek zarządzanie populacjami zwierząt łownych na większej części terytorium Polski – ostrzega PZŁ.

Organizacja ocenia również, iż na pozostałych obszarach decyzje dotyczące gospodarowania zwierzyną mogłyby zostać przeniesione z poziomu działań opartych na danych terenowych do rozbudowanego systemu konsultacji, odwołań i sporów sądowych.

Kto zapłaci rolnikom za szkody?

Dla gospodarstw rolnych kluczową kwestią jest odpowiedzialność za szkody powodowane przez dziki, jelenie, sarny i inne gatunki zwierzyny.

Obecnie koła łowieckie uczestniczą w szacowaniu szkód i wypłacaniu odszkodowań za straty w uprawach oraz płodach rolnych. o ile możliwość prowadzenia gospodarki łowieckiej zostałaby znacząco ograniczona, zdaniem PZŁ państwo musiałoby przejąć część tych obowiązków.

Dotyczyłoby to zarówno organizowania szacowania strat, jak i znalezienia pieniędzy na wypłatę należnych rolnikom rekompensat.

Bezpośrednim skutkiem ewentualnego uchwalenia projektowanych przepisów będzie przede wszystkim wyłączenie możliwości wykonywania polowania na większości terytorium Polski. Będzie to oznaczało odejście od dotychczasowego modelu łowiectwa i spowoduje konieczność przejęcia przez państwo odpowiedzialności za szacowanie szkód w uprawach i płodach rolnych oraz wypłatę należnych z tego tytułu odszkodowań – twierdzi Polski Związek Łowiecki.

PZŁ podnosi, iż projekt nie wyjaśnia, jaka instytucja miałaby przejąć te zadania, ilu pracowników byłoby potrzebnych oraz z jakiego źródła finansowano by odszkodowania.

Więcej zwierzyny może oznaczać większe straty

Jeżeli ograniczenie polowań doprowadziłoby do wzrostu liczebności populacji niektórych gatunków, skutki mogłyby być szczególnie widoczne w rolnictwie.

Większa liczba dzików, jeleni czy saren może oznaczać większą presję na uprawy zbóż, kukurydzy, rzepaku, ziemniaków oraz użytki zielone. Wzrost populacji zwierząt może również zwiększać ryzyko kolizji drogowych i szkód w lasach.

W swoim stanowisku PZŁ wskazuje, iż dyskusja nie powinna koncentrować się wyłącznie na intencjach autorów projektu. Konieczne jest również określenie, kto poniesie odpowiedzialność za jego praktyczne skutki.

Nie można oceniać projektu wyłącznie przez pryzmat intencji jego autorów, pomijając to, co wydarzy się po jego uchwaleniu i dotknie wszystkich obywateli – zaznacza organizacja.

Problem także dla walki z ASF

Szczególnie istotne mogą być regulacje dotyczące odstrzałów sanitarnych. Są one wykorzystywane m.in. w działaniach związanych ze zwalczaniem afrykańskiego pomoru świń.

PZŁ ocenia, iż projektowane przepisy mogą utrudnić albo uniemożliwić prowadzenie takich działań na części terytorium kraju. Byłby to problem przede wszystkim w regionach o dużej populacji dzików oraz intensywnej produkcji trzody chlewnej.

Związek argumentuje, iż regulowanie liczebności dzików pozostaje jednym z elementów ograniczania ryzyka rozprzestrzeniania ASF. Jednocześnie należy zaznaczyć, iż skuteczna walka z chorobą wymaga także bioasekuracji gospodarstw, monitoringu, usuwania padłych zwierząt i kontroli przemieszczania świń.

Szkolenie nowych myśliwych pod znakiem zapytania

Wątpliwości PZŁ dotyczą także przepisów odnoszących się do zdobywania uprawnień łowieckich. Zdaniem organizacji nowe rozwiązania mogą w praktyce zablokować szkolenie kandydatów na myśliwych oraz utrudnić uzyskiwanie uprawnień do wykonywania polowania.

W dłuższej perspektywie mogłoby to prowadzić do zmniejszenia liczby osób wykonujących zadania z zakresu gospodarki łowieckiej.

PZŁ twierdzi również, iż część proponowanych ograniczeń, choć uzasadniana poprawą bezpieczeństwa, może przynieść skutek odwrotny i utrudnić bezpieczną organizację polowań.

PZŁ zarzuca autorom projektu wprowadzanie opinii publicznej w błąd

Związek krytycznie odnosi się również do sposobu prowadzenia kampanii informacyjnej przez osoby zbierające podpisy.

Według PZŁ przekaz koncentruje się głównie na mieszkańcach największych miast i nie przedstawia pełnych konsekwencji zmian dla rolnictwa oraz terenów wiejskich.

Trudno nie odnieść wrażenia, iż obywatele nie są informowani o rzeczywistych konsekwencjach swojego podpisu. Co więcej, są wprowadzani w błąd – napisano w stanowisku.

Organizacja podkreśla, iż według jej analizy projekt może doprowadzić do ograniczenia gospodarki łowieckiej na znacznej części kraju, mimo zapewnień, iż jego celem nie jest likwidacja łowiectwa.

Spór miasta ze wsią? PZŁ apeluje o debatę w regionach rolniczych

PZŁ zapowiada kontynuowanie kampanii informacyjnej dotyczącej znaczenia gospodarki łowieckiej. Organizacja chce przedstawiać korzyści wynikające z planowego zarządzania populacjami dzikich zwierząt i wykonywania zadań powierzonych myśliwym przez państwo.

Związek apeluje jednocześnie, aby dyskusja o zmianach nie ograniczała się do największych miast. Zdaniem PZŁ autorzy projektu powinni przedstawić swoje propozycje również mieszkańcom wsi i małych miejscowości, gdzie problemy szkód łowieckich oraz współpracy między rolnikami i kołami łowieckimi mają praktyczny wymiar.

PZŁ ma nadzieję, iż autorzy zmian w Prawie łowieckim dotrą z debatą też do małych miast i wsi, gdzie kooperacja na linii rolnik – myśliwy jest oparta o realia, a nie hasła dalekie od rzeczywistości – wskazuje organizacja.

Susza kolejny rok nęka rolników. Jak z nią walczyć?

Najważniejsze pytanie: kto przejmie odpowiedzialność?

Polski Związek Łowiecki deklaruje gotowość do rozmów o zmianie przepisów. Jednocześnie domaga się, by dalsza debata opierała się na analizie prawnej, ekonomicznej i przyrodniczej, a nie wyłącznie na emocjonalnych hasłach.

Kluczowym pytaniem pozostaje podział odpowiedzialności po ewentualnej zmianie obecnego systemu. o ile koła łowieckie nie będą mogły prowadzić dotychczasowych działań, państwo będzie musiało stworzyć alternatywny model zarządzania zwierzyną.

Pytanie, na które nie ma w tej chwili odpowiedzi, brzmi: kto tę odpowiedzialność przejmie i czy państwo jest gotowe na konsekwencje zmian zapisanych w projekcie – podkreśla Zarząd Główny Polskiego Związku Łowieckiego.

Na tym etapie nie wiadomo jeszcze, czy inicjatywa uzyska wymagane 100 tys. podpisów i zostanie skierowana do Sejmu. Już teraz wywołuje jednak poważny spór o przyszły model łowiectwa oraz o to, kto ma odpowiadać za szkody w rolnictwie, regulowanie populacji dzikich zwierząt i działania związane ze zwalczaniem chorób zakaźnych.

Idź do oryginalnego materiału