Setki ciągników rolniczych już o poranku zgromadziły się na drogach wjazdowych do Warszawy. Protest trwa także bezpośrednio w stolicy, a na miejscu zjawili się rolnicy z całej Polski, którzy domagają się zablokowania umowy UE-Mercosur.
Setki ciągników rolniczych już w godzinach porannych zgromadziły się na rogatkach Warszawy, a rolnicy z całej Polski ruszyli na protest „Stop Mercosur”. Manifestacja odbywa się mimo siarczystego mrozu i silnych policyjnych zabezpieczeń. Protestujący domagają się zablokowania umowy Mercosur, wsparcia krajowej produkcji rolnej oraz jednoznacznych decyzji władz w sprawie wjazdu do stolicy.
5 punktów zbiórek rolników przed wyjazdem do Warszawy
Protestujący rolnicy utworzyli 5 punktów zbiórek, z których mieli wyruszyć do Warszawy:
- z ul. Poznańskiej 738, 05-860 Święcice,
- z Parzniewa,
- z Sękocina Nowego,
- z Sulejówka,
- z Klusek (przed Serockiem).
Pierwotnie rolnicy mieli zgromadzić się w 6 miejscach, jednak punkt 6. zbiórki został połączony z punktem 1.
Rolnicy z okolic Błonia. “Atmosfera jest gorąca”
Dokładne miejsce zbiórki w 1. punkcie, to ul. Poznańska.
W związku z tym, iż sąd uznał, iż przyjazd ciągników, to nie jest zgromadzenie, rolnicy nie mogli wjechać do Warszawy.
– Prawnie nie jest to do końca zgodne, ale taka jest decyzja. Po rozmowach z policją mamy zgodę na dojazd do tabliczki B5, która oznacza zakaz poruszania się pojazdów wolnobieżnych. Wynegocjowaliśmy, iż zgodnie z przepisami o ruchu drogowym możemy dojechać do Bronisz, gdzie robimy nawrotkę, wracamy, rozmawiamy z policją, czy wszystko przebiegło zgodnie z prawem, jeżeli będzie w porządku, robimy kolejną rundę – informował koordynator zbiórki i członek Oddolnego Ogólnopolskiego Protestu Rolników Kamil Szymański.
Rolnicy w Parzniewie: “Mamy zakaz wjazdu, ale…”
Z Parzniewa do Warszawy, 2. punkcie zbiórki protestujących rolników, wyruszyło ok. 100 ciągników rolniczych. Pierwotnie policja przekazała im informację, iż nie mogą wjechać do miasta. Jak informuje Krzysztof Olejnik, będący koordynatorem zbiórki w Parzniewie, rolnicy tak łatwo się nie poddadzą.
– Realnie patrząc ograniczają nas znaki typu B5 i B6, czyli zakaz ruchu pojazdów wolnobieżnych i zakaz ruchu ciągników rolniczych. Z tego tytułu mamy możliwość wjazdu wgłąb Alei Jerozolimskich czyli ok. 10 km. Możemy swobodnie poruszać się po drogach, których przeznaczenie nie uniemożliwia nam takiej jazdy – powiedział Olejnik.
Wśród rolników zgromadzonych w Parzniewie czuć determinację. Jak mówi rolnik Grzegorz Boryk, muszą walczyć o swój byt i wielopokoleniowe gospodarstwa.
Rolnicy w Sękocinie Nowym: “Policja chciała zaprowadzić nas na parking hotelowy”
Zbiórkę rolników w Sękocinie Nowym, 3. punkcie, koordynował Janusz Terka z Solidarności Rolników Piotrków, który otwarcie przyznał, iż policja chciała zaprowadzić protestujących na prywatny parking hotelowy i tam stworzyć im miejsce do demonstracji. W ocenie Terki nie ma podstaw do tego, by rolnicy nie mogli opuścić punktu w Sękocinie Nowym. Jak dodaje rolnik, sytuacja na wsi jest bardzo trudna.
Rolnicy na zbiórkę w Sękocinie Nowym jechali wiele godzin. Jacek Sznajder jest rolnikiem z woj. śląskiego, który na protest rolników jechał niemal 10 h.
Rolnicy protestują pod Warszawą mimo siarczystego mrozu. „Mamy tego dość”
Mimo temperatury odczuwalnej sięgającej blisko –20°C rolnicy z różnych regionów kraju dotarli w sobotę do Sulejówka, 4. punktu zbiórki, pod Warszawą, gdzie zatrzymano ich w drodze na protest do centrum stolicy. Jak mówią, zima i długie godziny podróży nie powstrzymały ich przed wyrażeniem sprzeciwu wobec polityki rządu i umowy Mercosur.
– Mamy dość tego olewania. Powinniśmy siedzieć w domu z rodzinami, a nie tutaj marznąć – mówi jeden z protestujących rolników.
Rolnicy wyjechali z domów już w nocy.
– Wyjechaliśmy o drugiej w nocy. Przejechaliśmy około 130 kilometrów, żeby tu dotrzeć – relacjonuje uczestnik protestu.
Jak podkreślają, głównym powodem protestu jest sprzeciw wobec umowy Mercosur, którą uważają za zagrożenie dla krajowej produkcji rolnej.
– Nie chodzi o żaden polexit. Chcemy tylko sprzedawać swoje płody rolne i nie być zalani towarem z Ameryki Południowej- tłumaczą rolnicy.
Protestujący zwracają też uwagę na silne zabezpieczenie miasta.
– Miasto jest obstawione z każdej strony. Radiowozów jest więcej niż maszyn. To przepalanie pieniędzy- oceniają.
Na ten moment wjazd ciągników do Warszawy pozostaje zablokowany, a rolnicy zapowiadają dalsze działania protestacyjne.
Jak relacjonują uczestnicy, zgromadzeniu towarzyszą bardzo duże siły policyjne.
– Na jeden ciągnik przypada około czterech – pięciu radiowozów – mówią rolnicy.
Do protestujących docierały także informacje o zatrzymywaniu lawet z innych regionów kraju, m.in. z Pomorza, Kaszub oraz z rejonu Piotrkowa Trybunalskiego.
Rolnicy podkreślali, iż sytuację dodatkowo komplikował brak jednoznacznej decyzji ze strony władz Warszawy.
– Magistrat ani nie zakazał, ani nie zezwolił na wjazd ciągników do miasta. Odpowiedź była wymijająca, a trzeciej opcji nie ma – albo jest zgoda, albo formalna odmowa z uzasadnieniem – zaznaczają.
Protestujący podkreślają, iż ich manifestacja ma charakter pokojowy, a trudne warunki pogodowe i przeciągające się decyzje odbierają jako próbę zniechęcenia rolników do dalszego protestu.
– Idzie się na wymęczenie materiału, żeby rolnicy nie chcieli dalej walczyć o swoje prawa i godne życie – podsumowują.
Rolnicy ruszyli na Warszawę. „Umowa Mercosur jest dla nas bardzo niekorzystna”
Już po godzinie 7.00 rolnicy zaczęli gromadzić się w wyznaczonym, 5. punkcie zbiórki, by wziąć udział w proteście „Stop Mercosur”. Cała trasa w Warszawie w kierunku Nieporętu została zabezpieczona przez policyjne patrole.
– Jest nas kilkudziesięciu. Liczymy, iż w trakcie protestu dołączą do nas kolejne traktory – mówił Mateusz Rawiński, przedstawiciel protestujących rolników.
Jak podkreśla, sprzeciw wobec umowy Mercosur to tylko jeden z powodów protestu. Rolnicy domagają się także działań na rzecz odbudowy krajowej hodowli zwierząt.
– Mamy nadwyżki zboża, które mogłyby wrócić do obiegu poprzez rozwój rodzimej hodowli – tłumaczy Rawiński, który prowadzi 65-hektarowe gospodarstwo o profilu mieszanym.
Zdaniem rolników umowa Mercosur zagrozi polskiemu rolnictwu i konsumentom.
– Zostaniemy zalani żywnością niespełniającą unijnych norm. Protestujemy, żeby chronić nasze gospodarstwa, ale też bezpieczeństwo konsumentów – podkreśla.
Na razie protestujący mogą dojechać jedynie do miejscowości Nieporęt.
– Nie mamy jeszcze zgody na wjazd do Warszawy. Policja współpracuje z nami, ale na dalszy przejazd w stronę centrum nie wyraża zgody – dodaje przedstawiciel rolników.
Przed godziną 9.00 kolumna ciągników, która wystartowała z miejscowości Klusek, dotarła już do miejscowości Nieporęt. Planowali jechać dalej w kierunku Warszawy do ulicy Modlińskiej.
Rolnicy z Podlasia na proteście w Warszawie: “Polska wołowina ucierpi na Mercosur”
Na protest do Warszawy dotarli też rolnicy z Podlasia, którzy przyznają, iż boją się o przyszłość swoich gospodarstw. W ich ocenie najbardziej ucierpi polska produkcja wołowiny.
– Nie może być tak, iż zdrowa, polska wołowina, która jest hodowana przynajmniej 24 miesiące, w dobrych warunkach, spełniających wszystkie dobrostany, zostanie wyparta przez wołowinę, która nie spełnia żadnych norm jakościowych, a antybiotyki, których my już nie używamy i hormony wzrostu w krajach Mercosuru, w szczególności w Brazylii i Argentynie, będą sprzedawane, jak u nas cukierki – mówił producent wołowiny i wieprzowiny z Podlasia, dodając, iż jeżeli chodzi o produkcję wieprzowiny, to zaoraliśmy ją sobie sami.
Protest rolników w Warszawie został zorganizowany nie tylko w interesie rolników, ale przede wszystkim w interesie konsumentów, którzy powinni wiedzieć, jak olbrzymim zagrożeniem jest dla nich podpisanie umowy z Mercosur. Jak mówi rolniczka z woj. opolskiego, na spożywaniu produktów wytwarzanych niezgodnie z obowiązującymi w UE normami ucierpią organizmy całego społeczeństwa.
Rolnicy po spotkaniu z Prezydentem RP: “Prezydent jest przeciwny umowie z Mercosur”
Rolnicy wyszli już ze spotkania z Prezydentem RP Karolem Nawrockim, który wyraził poparcie dla dzisiejszego protestu i przyznał, iż jest przeciwny dalszemu procedowaniu umowy handlowej UE – Mercosur. W rozmowie z mediami Damian Murawiec z OOPR wyjaśnił, iż prezydent poinformował rolników o tym, jakie inicjatywy ustawodawcze będzie starał się podejmować w najbliższym czasie.
– Chodzi tutaj głównie o ustawę dotyczącą funkcji produkcyjnych wsi, która miałaby regulować to, iż produkcja zwierzęca czy roślinna na wsi byłaby w pełni chroniona. Prezydent zapewnił nas również, iż przedstawiciele Kancelarii Prezydenta przyjdą do protestujących z ciepłą kawą czy herbatą, z uwagi na trudne warunki, w których przyszło nam protestować.
W międzyczasie do Warszawy przybywali kolejni rolnicy.
Będzie Zielone Miasteczko
Zapowiedzi rolników dotyczące przedłużenia protestu potwierdziły się. Protestujący założą tzw. Zielone Miasteczko przed Kancelarią Premiera.
Protestujący uczcili minutą ciszy Andrzeja Leppera
Podczas protestu rolnicy uczcili minutą ciszy śp. Andrzeja Leppera.
– Był to człowiek, który wyznaczył nam pewien kierunek i drogę, którą dzisiaj idziemy. Człowiek, który nigdy nie dał się kupić. Człowiek, który zawsze stał w obronie naszych chłopskich interesów i powtarzał, żebyśmy się jednoczyli oraz iż obrona naszych interesów, obrona Polski, to jest nasz obowiązek. I to powinniśmy zachować – mówił Sławomir Izdebski, przewodniczący OPZZ Rolników i Organizacji Rolniczych.
Producenci mleka na proteście w Warszawie: “Mleko staniało o 12 gr, a potem o 14 gr”
Wśród maszerujących przed KPRM rolników byli obecni producenci mleka. Jak przyznają, obniżki cen skupu przynoszą straty w gospodarstwach, a widmo przyjęcia umowy Mercosur wzmaga obawy o przyszłość gospodarstw.
– w tej chwili obniżka wynosi 14 gr. Sprzeciwiamy się umowie Mercosur, obawiamy się o nasze gospodarstwa i o to, co będzie dalej. Ceny zbóż na poziomie sprzed 20 lat, koszty produkcji zostały obecne – mówił rolnik z woj. mazowieckiego.
Rolnicy ofiarowali ministrowi rolnictwa “beczkę do morsowania”
Protestujący rolnicy od miesięcy zarzucają ministrowi rolnictwa Stefanowi Krajewskiemu i jego współpracownikom opieszałość. Dlatego dziś podarowali mu beczkę do morsowania.
– To jest minister, który zamiast zajmować się sprawami polskich rolników, stwarza sobie taki wizerunek – grzmieli rolnicy.
Jakie są postulaty protestujących rolników?
Protestujący rolnicy przypomnieli, iż to nie tylko sprzeciw wobec zawarcia umowy z Mercosur jest ich postulatem, ale również zapisy Zielonego Ładu czy oddłużenie rolnictwa.
– Żeby postulaty, które złożyliśmy wcześniej na ręce premiera, zostały zrealizowane, nas by tu dzisiaj nie było – mówił Izdebski.
Rolnicy okupują KPRM
Przedstawiciele protestujących rolników weszli do KPRM i zapowiedzieli, iż nie wyjdą, dopóki szef rządu do nich nie wyjdzie i z nimi nie porozmawia.
Z informacji przekazanych przez rolników wynika, iż premier Donald Tusk zdecydował się przyjąć ich w swojej kancelarii. Mimo tego rolnicy nie odpuszczają: rozbijają zielone miasteczko i zostawiają ciągniki w centrum Warszawy na znak protestu.
Tekst: Justyna Czupryniak-Paluszkiewicz, Patrycja Bernat

14 godzin temu
















