Ponad 280 ton śruty słonecznikowej z Ukrainy, która miała trafić do obrotu jako pasza, zostało zatrzymane na granicy w Dorohusku. Powód? Widoczna pleśń, zawilgocenie i zapach stęchlizny, które jednoznacznie dyskwalifikowały towar pod względem bezpieczeństwa. Decyzją Granicznego Lekarza Weterynarii ładunek został cofnięty poza Unię Europejską.
Transport spleśniałej paszy z Ukrainy zatrzymany. 280 ton cofnięte z granicyKontrola pociągu z Ukrainy
Nieprawidłowości ujawnili funkcjonariusze Służby Celno-Skarbowej z Lubelskiego Urzędu Celno-Skarbowego w Białej Podlaskiej, którzy kontrolowali pociąg towarowy wjeżdżający do Polski z Ukrainy. W czterech wagonach znajdowało się ponad 280 ton śruty słonecznikowej, deklarowanej w dokumentach jako surowiec przeznaczony na cele paszowe.
Już podczas kontroli organoleptycznej pojawiły się poważne zastrzeżenia. Towar był zawilgocony, miał wyraźny zapach stęchlizny, widoczne naloty pleśni oraz przebarwienia, co oznaczało, iż nie spełniał wymagań bezpieczeństwa obowiązujących w UE.
Weterynaria: zakaz wjazdu do Unii
O wynikach kontroli KAS niezwłocznie poinformowała Granicznego Lekarza Weterynarii w Dorohusku. Po ocenie stanu towaru zapadła jednoznaczna decyzja:
zakaz przywozu śruty na teren Unii Europejskiej oraz nakaz jej wywozu poza UE.
W efekcie wagony ze śrutą zostały cofnięte na Ukrainę, a niebezpieczny surowiec nie trafił ani do polskich, ani do unijnych gospodarstw.
Pasza pod lupą służb
Sprawa pokazuje, jak istotne są regularne kontrole transgraniczne prowadzone przez Krajową Administrację Skarbową. Pasze niskiej jakości, szczególnie te skażone pleśnią, stanowią realne zagrożenie dla zdrowia zwierząt, a pośrednio również dla bezpieczeństwa żywnościowego.
Pleśnie i mykotoksyny obecne w takim surowcu mogą prowadzić do spadku wydajności produkcji, problemów zdrowotnych w stadach, a choćby strat ekonomicznych w całych gospodarstwach.
KAS: bezpieczeństwo ponad wszystko
Krajowa Administracja Skarbowa podkreśla, iż stoi na straży bezpieczeństwa Polski i całej Unii Europejskiej, dbając o to, aby importowane towary spełniały wszystkie wymogi jakościowe i sanitarne. Ten przypadek jest kolejnym dowodem na to, iż kontrole na granicy nie są formalnością, ale realnym filtrem chroniącym rynek rolny.
Dla rolników to jasny sygnał: nie każdy tani surowiec z importu spełnia unijne standardy, a czujność służb ma najważniejsze znaczenie dla ochrony produkcji krajowej.

2 godzin temu














