
Rząd przyjął projekt nowelizacji ustawy o zdrowiu publicznym 29 września. Stała część opłaty za litr napoju ma wzrosnąć o 20 gr, natomiast stawka naliczana za każdy gram cukru powyżej 5 g w 100 ml zostanie podwojona: z 5 do 10 groszy. Znacznie mocniej wzrośnie opłata za kofeinę lub taurynę – z 10 gr do 1 zł za litr.
Więcej napojów z dodatkową opłatą
Zmieni się też lista produktów objętych daniną. Projekt obejmuje nią napoje zawierające co najmniej 20 proc. soku i do 5 g cukrów w 100 ml, jeżeli producenci dodają do nich kofeinę, taurynę albo substancje słodzące. Opłata cukrowa obejmie też wysoko słodzone syropy owocowe sprzedawane jako suplementy diety, z wyjątkiem produktów w opakowaniach do 200 ml, np. syropów przeciwkaszlowych lub wspierających odporność.
Do tego dochodzą wszystkie koncentraty do przygotowywania napojów – płynne, półpłynne i stałe. Dla tej kategorii rząd proponuje osobną stawkę w wysokości 3 zł za litr lub kilogram koncentratu.
Ministerstwo Finansów uzasadnia zmiany problemami zdrowotnymi związanymi z nadmiernym spożyciem słodzonych napojów. Resort powołuje się na dane NFZ, według których nadwagę lub otyłość ma blisko dwie trzecie Polaków. Z kolei według danych WHO przywołanych przez ministerstwo nadmierną masę ciała ma już co trzecie dziecko w Polsce.
Wyższe stawki mają przynieść NFZ około 1,3 mld zł dodatkowych wpływów rocznie. w tej chwili do Funduszu trafia 96,5 proc. pieniędzy pobieranych z opłaty cukrowej. Środki finansują m.in. profilaktykę, edukację zdrowotną i świadczenia opieki zdrowotnej.
Napój może podrożeć o 16,5 proc.
Inaczej na projekt patrzy Instytut Staszica. Z wyliczeń przedstawionych w jego raporcie wynika, iż podwyżka daniny może przełożyć się na kilkunastoprocentowy wzrost cen detalicznych. W przypadku napojów zawierających ponad 20 proc. soku cena może pójść w górę choćby o około 16,5 proc.
Autorzy raportu przewidują też inny scenariusz. Zamiast przerzucać na klientów całość dodatkowego kosztu, który generuje opłata cukrowa, część firm może zmniejszyć zawartość naturalnego soku w napojach. Instytut określa takie działanie mianem „wstecznej reformulacji”. Dzięki zmianie receptury producent mógłby ograniczyć wpływ nowych przepisów na cenę produktu, ale jednocześnie kupowałby mniej owoców.
– Ta zmiana nie kończy się na cenie napoju na sklepowej półce. o ile napoje z wysoką zawartością soku podrożeją i konsumenci zaczną kupować ich mniej, producenci będą potrzebowali mniej owoców. o ile natomiast firmy zaczną ograniczać zawartość soku, zapotrzebowanie na polski surowiec spadnie jeszcze bardziej – mówi dr Piotr Balcerowski, wiceprezes Instytutu Staszica.
Opłata cukrowa zbierze większe żniwo, niż zakładają politycy
Stawka jest wysoka przede wszystkim dla producentów jabłek. Według danych przywołanych w raporcie branża napojowa zużywa rocznie ponad 360 tys. ton tych owoców, czyli blisko 10 proc. krajowej produkcji. Instytut szacuje, iż niższa sprzedaż napojów mogłaby ograniczyć zapotrzebowanie na polskie owoce i warzywa o około 120 tys. ton rocznie.
Słabszy popyt ze strony producentów soków, nektarów i napojów mógłby z kolei zwiększyć presję na ceny skupu. Autorzy raportu oceniają, iż najbardziej narażeni są producenci jabłek przemysłowych, szczególnie w latach wysokich zbiorów, gdy przetwórstwo odbiera nadwyżki z rynku. W dłuższym terminie mniejszy popyt na jabłka oraz inne owoce mógłby też ograniczyć możliwości inwestycyjne gospodarstw.
Obawy przed zmianami zgłaszały wcześniej organizacje reprezentujące rolnictwo, przemysł spożywczy i handel. W lipcu wspólne stanowisko podpisały m.in. Krajowa Rada Izb Rolniczych, Krajowa Unia Producentów Soków, Polska Federacja Producentów Żywności i Polska Izba Handlu. Według szacunków przywoływanych przez te organizacje ceny poszczególnych kategorii produktów mogą wzrosnąć od 5,7 do 22,6 proc.
Rządowy projekt przewiduje wejście nowych przepisów w życie 1 stycznia 2027 r. Pierwsze skutki konsumenci mogą więc zobaczyć w cenach napojów, a wpływ na sadowników będzie zależał od reakcji producentów i klientów. Według Instytutu Staszica konsekwencje dla sadowników mogą być najbardziej widoczne przy kolejnych kontraktacjach i skupie owoców.
Polecamy również:
- Przemysł dostanie większą osłonę przed cenami energii. Jest projekt za 4,8 mld zł
- Co firmy oddają na zewnątrz? Lista zaczyna się od płac i rekrutacji
- Londyn ograniczył najbardziej emisyjne auta i płuca dzieci zaczęły nadrabiać straty

1 godzina temu


![Ubojnie szukają byków. Jakie są dziś ceny bydła? [SONDA]](https://static.tygodnik-rolniczy.pl/images/2026/09/29/h_583093_1280.webp)













